Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

środa, 27 lutego 2013

|0025| Rysunków ciąg dalszy :3

Skoro wam się podobało, to wrzucę kilka innych. Na razie dwa i przepraszam za jakość, bo skanów/zdjęć nie mam na kompie, a ściągnęłam je ze swojego folderu z fb (strasznie zmniejsza jakość to dziadostwo) ;-;


Pan powyżej pojawia się w moim opowiadaniu.
 Historia związana z narysowaniem go jest prosta - przyśnił mi się.

A tu wizja mojej znajomej, jak by mnie ubrać na sesję post-apokaliptyczną, do zdjęć oczywiście.
Udało mi się to narysować. Jak widać po podpisie, minął rok, więc chyba śmiało mogę zabrać się za poprawienie tego rysunku.

Pozdrawiam!
I zapraszam na nowy rozdział, który wrzucę za chwilę na drugiego bloga :3

wtorek, 26 lutego 2013

|0024| Rysowanie

Zastanawiam się, czy kiedykolwiek zdobędę się na tyle, żeby nauczyć się porządnie rysować.
Naprawdę...

W poście znajduje się kilka z moich perełek, chociaż i tak pozostaje im dużo do perfekcji :D




No i tak poza tym nie wiem, jak bym się mogła wypromować z blogiem. Tak jakby coś tu ucichło ;-;

A może to ja mam zwidy @_@





poniedziałek, 25 lutego 2013

|0023| Opowieść No. 2 "Avidus"

Tak jak wspominałam w poście poprzednim wrzucę Wam tu coś na miarę wstępu i pierwszego rozdziału z mojego sci-fi opowiadania. Pomysł wykluł się w mojej głowie nagle i nie mogłam tego nie napisać,  bo zwyczajnie źle bym się czuła ze świadomością, że coś zignorowałam.

Ale nie o tym mowa!

Zapraszam do lektury:

"   Agent do spraw nadprzyrodzonych to zawód, który wprowadzony został, gdy mutanty zaczęły pojawiać się regularnie na świecie. Ta przypadłość nazwana przez przerażone społeczeństwo "chorobą" ujawniła się w roku 2101, po III wojnie światowej, gdy strategicznymi punktami detonacji bomb atomowych stały się elektrownie tego samego rodzaju. Wedle państw Spółki Jądrowej udało się uniknąć chorób popromiennych, a niedługo potem ludzie zaczęli mutować w mniej lub bardziej jawny sposób. Niektórym szczęśliwcom poza pozostaniem w ludzkiej formie, dopisało szczęście, co do jakiejś przydatnej nadprzyrodzonej mocy. Wciąż jednak te umiejętności sprowadzane są do poziomu zerowej przydatności, a nawet formy terroryzmu. Teorie spiskowe o rożnej treści były w pewnych momentach zgodne co do tego, że właśnie te mutacje obiegające świat miały wywołać chaos na świecie. Spekulacje na ten temat nie spoczywały jednak na samych skutkach. Przyczyna była oczywista - broń biologiczna, która miała wywołać te mutacje.Sprawy nadprzyrodzone są tak nazwane bo nadal przez wyższe klasy ludzi najbogatszych, uważane są za coś niepokojącego i nienormalnego, a co najistotniejsze nieludzkiego. Przez taki obrót spraw na samo dno zostali ściągnięci nie tylko ludzie, którzy i tak po wojnie niczego nie mieli, ale także osoby, którym nie udało się uciec, czy wyleczyć z chorób popromiennych. Szanse na to w istocie były, jednak dostęp do tych środków mieli jedynie najbogatsi mieszkańcy państwa - miasta o niesławnym tytule - Avidus. Nie bez powodu nazywanego chciwym miastem, bo żeby się tu dostać, trzeba mieć albo dużo szczęścia i się tu urodzić, albo sporo pieniędzy, żeby przekupić władze i urzędników.


     Pierwszy dzień w pracy. Agentka Elanor wyruszyła w teren z samego rana. Jej jedynym zadaniem było nawiązanie kontaktu z którymś z mutantów, chociaż od samego początku sądziła, że rzucili ją na głęboką wodę. Jak jej polecono, wybrała się do slumsów.  Wypytała wcześniej kilka osób o kogoś wpływowego w tych kręgach i już od jakiegoś czasu obserwowała stary blok, na którym powinien się znajdować jej "klient". Brudni i głodni ludzie patrzyli na nią sępem i jak na samobójcę, jednak szybko dowiedziała się, gdzie szukać. Weszła na dach obserwowanego budynku. Zauważyła poszukiwanego mutanta, który widniał już w kartotekach, jakie wyświetliły się w jej soczewkach.
-Zrzuć te śmieci!- usłyszała męski głos, a po chwili jej soczewki wyskoczyły same z jej oczu. Przestraszyła się, mrugając kilkukrotnie. Jedyne, co zdążyła wyczytać, to to, że na imię mu Dorian. Jeśli to jego sprawka, to lepiej się nie zbliżać, bo może stracić więcej sprzętu. Jednak musiała z nim porozmawiać. Spojrzała w miejsce, gdzie się wylegiwał. Nie było go tam. Podbiegła do krawędzi dachu i wychyliła się. Był już na dole  zeskoczył z szóstego piętra, jak gdyby nigdy nic. Elanor przełknęła ślinę. Musiała za nim pójść, ale wracanie po schodach nie wchodziło w rachubę, bo zaraz straci go z oczu. Spojrzała więc na klamrę od paska.
-Mam nadzieję, że tym razem mnie nie zawiedzie.- otworzyła hak, zarzuciła go na krawędzi i spuściła się na dół. Staroświecka linka z wyjątkowo mocnego stopu stali i wzmocnionego włókna węglowego mogła ją utrzymać. Niestety był to sprzęt na tyle zużyty, że ciężko byłoby w ogóle z niego korzystać, a tego typu mechanizmy można znaleźć już jedynie na złomowiskach. Naprawa się więc nie opłaca, bo znalezienie działającego mechanizmu graniczy z cudem, a nikt nie para się grzebaniem w tego typu starociach. To nieopłacalne. Wciąż jednak Urzędu nie stać na zakup nowego wyposażenia, bo to z kolei kosztuje niemal trzy razy więcej, niż nieużywane zapasy epokowych urządzeń, a byłoby to potracone z i tak marnej pensji agentów.
Linka zacięła się na wysokości dwóch metrów.
-No super.- jęknęła, próbując się odczepić. - Zerwałabyś się w końcu.- syknęła, widząc też, że zaraz zgubi swój cel. Stało się. Linka puściła, gdy mężczyzna zniknął jej z oczu. Dziewczyna upadła na bok. Podniosła się szybko, ignorując ból i pobiegła jego śladem. Trafiła w ciemna i ślepa uliczkę. Stwierdziła zrezygnowana, że to chyba nic nie da. Zaczęła się wycofywać, a gdy się już odwróciła, jej serce zamarło.
Stał nad nią i wpatrywał się w jej przerażoną twarz. Uniósł brew ukazując swoje jaskrawoczerwone oczy, które za chwilę przy pomocy wiatru skryły dłuższe ciemnozielone włosy.
-Czego chcesz ode mnie?
-Porozmawiać.- odparła po chwili, próbowała opanować emocje.
Jesteś pierwszy dzień w pracy. -mówiła do siebie- Nie zepsuj tego na starcie, bo na pewno nie będzie czego z ciebie zbierać.- zagryzła dolną wargę dość boleśnie, żeby szybko opanować myśli.
-Też jestem człowiekiem. Przez takie patrzenie na ludzi w tych kręgach, możesz stracić nie tylko urodę, kochanieńka.- przechylił głowę uśmiechając się tajemniczo - A żeby czegokolwiek się ode mnie dowiedzieć, musisz mnie zaskoczyć. Jako człowiek z Urzędu nie masz żadnych innych, niż wyszkolone umiejętności, czyż nie?- wykonał pełny krok w jej stronę, zmuszając kobietę do wycofania się. Nie zrobiła tego, a jedynie ściągnęła brwi, dalej  wpatrując się w jego oczy. Stali tak blisko siebie, że brakowało zaledwie dwóch centymetrów do zetknięcia się nosami.
W pewnym momencie szarpnął ja za ramię i zablokował możliwość ruchu, odwracając ja do siebie plecami. Wygięła się, próbując uwolnić ręce z bolesnego uścisku, lecz chwilę potem została pchnięta w głąb uliczki. Wylądowała w kałuży, która w cieniu starych bloków stała tu jeszcze od ostatniej ulewy. Właściwie nie wiadomo było, co dokładnie się w tej kałuży znajduje. To mogło być wszystko poza deszczówką. Podniosła się, ale jego już nie było. Intuicja kazała jej się rozejrzeć. Trafnie postąpiła zerkając nawet nad siebie. Stał na lewitującej, spróchniałej belce. Uśmiechnął się krzywo, bo był niemal pewny, że ta osóbka  nie zorientuje się i padnie nieprzytomna w ciemnej alejce pod ciężarem belki, a potem już niewiele go będzie obchodzić, co się z nią będzie działo potem. Tak by się stało, gdyby jego plan wszedł w życie chwilę temu. Czarnowłosa nie oderwała jednak od niego wzroku, uskakując przed przeszkodą. Dostał się na dach. Uciekał. Wystrzeliła z alejki i pobiegła w kierunku, w którym się udał, tym samym zapuszczając się w najgroźniejszą dzielnicę na przedmieściach. Obskurna miejscówka... Zatrzymała się na chwilę, żeby się rozejrzeć. Doskonale wiedziała, że nie może się tu zapuszczać, ale bez umiejętności skakania po dachach nie miała innego wyjścia, jak gonić Doriana widocznymi ścieżkami. W tej uliczce było ciasno. Duchota, rdza, spalenizna i odór uryny stał się  bardziej intensywny, gdy z pomieszczeń obłożonych starymi szmatami zaczęły wyłaniać się gorsze szumowiny. Dorian potraktował ją nad wyraz delikatnie. Na temat tych tutaj dryblasów nie miała wątpliwości, co do ich ciężkiej ręki. Miała jednocześnie nadzieję, że jej refleks, da jej się przed tymi ciosami wybronić. Elanor wiedziała doskonale, że odznaka nic tu nie da, a przecież ostrzegali ją przed tą częścią slumsów. Zacmokała unosząc lewy kącik ust z niesmakiem.
Nie pokazuj odznaki- wpajała sobie do głowy, wznosząc gardę. Cios z prawej, zejście w dół i wyskok po zewnętrznej przeciwnika, skok na wroga i wybicie się. Złapała się parapetu podniszczonego okna piętro wyżej. Pożałowała po chwili, bo pokaleczyła sobie dłonie. Jednak wspięła się na parapet, patrząc na nich z góry.

Wszystko to z ukrycia obserwował Dorian. Ściągnął brwi i usta w grymasie niezadowolenia.
-Na nich się nie patrzy z góry, maleńka.- wycedził przez zęby, jakby jej dopingował. W zasadzie, było to uzasadnione, bo mało kto był na tyle odważny, żeby zapuszczać się w te okolice. Przyciskał zaciśnięta pieść do ust, wspierając łokieć druga ręką.
Udało jej się powalić największego z czwórki braci. Może wyglądał na najsilniejszego, ale był najsłabszy. Błąd, za który dziewczyna może za chwilę przypłacić życiem. Nie oceniaj książki po okładce, dziewczyno.- mruknął pod nosem zastanawiając się jak bardzo jej zależy na ich rozmowie, skoro nawet zadarła z szajką Darika, dla której samo spojrzenie obcego na ich teren równa się ze śmiercią. Poczeka jeszcze trochę. Może zachce mu się wyrwać dziewczynę z opresji. Uśmiechnął się sam do siebie i podniósł z miejsca. Cokolwiek posiadało trochę technologii, wpadało w jego ręce. Pasek z wysięgnikiem, już zupełnie niezdatny do użytku wyrwał się ze spodni dziewczyny, dając jej do zrozumienia, że Dorian jest w pobliżu. Zaczęła się wspinać, gdy tylko go zauważyła. Niestety tamci zdjęli ją na ziemie. Zrobił to najmniejszy z bandy. Zaraz potem sprzedał jej kopniaka w brzuch. Elanor zaczęła żałować wyboru tej pracy. Na pewno sprzątanie ulic i utylizacja śmieci nie są tak bolesne i niebezpieczne. Podniósł ją kolejny osobnik z szajki. Miał najbardziej oszpeconą twarz. Szramy tak ją zdeformowały, że nie sposób było powiedzieć jakie były prawdziwe rysy jego twarzy.
Potrząsnął nią gwałtownie i zaczął przeszukiwać jej kurtkę w poszukiwaniu czegoś wartościowego. Jedyne, co mogło na takie wyglądać to jej łańcuszek na szyi, który i tak był na tyle poczerniały i matowy, że nie miał żadnej wartości. Takie rzeczy można było znaleźć na ulicy. Jednak gdy odnaleźli oznakę, Elanor została ciśnięta w stertę zaostrzonego złomu, blokującą połowę drogi do tego miejsca."



TAK JEST MOI DRODZY!
TO PIERWSZY ROZDZIAŁ DO OPOWIADANIA SCI-FI :D
Zadam Wam teraz pytanko:

Pisać dalej? Podoba się?
Co najważniejsze - co mogłabym tu jeszcze poprawić?




wtorek, 19 lutego 2013

|0022| Łaciata...

... czekolada!
Lubicie?
Wcinałam ją sobie, pisząc tego posta.
Chcielibyście może poznać kolejny z moich zarodków na opowiadanie?
Zarys fabuły nie jest jeszcze do końca określony, ale na pewno, pojawią się w tym mutacje wywołane Wojną, a wszystko będzie działo się w drugiej połowie XXII wieku. Będzie steampunk, będą mutanty, przekręty i odrobina science - fiction, czego nie udałoby się uniknąć, bo takie zestawienia chodzą ze sobą w parze.
Co Wy na to? Pierwszy rozdział jest prototypem zaledwie, więc teraz go nie opublikuję. Chciałabym poznać Wasze zdanie na temat tych kilku informacji, które zdołałam Wam podać.


P.S. Czy z moim stylem pisania, przeszedł by taki motyw? Czy chcielibyście to czytać?
Czekam na odpowiedzi i pozdrawiam Was serdecznie!

Idę nadrobić co nieco z anime. Papaś~ ^o^

sobota, 16 lutego 2013

|0021| OHGAWD!

No po prostu dostałam stałą pracę!
Coraz lepiej mi idzie branie się za siebie. Co lepsze, rodzice też są zadowoleni.
Na razie dwa pierwsze dni tej próbnej pracy to męczarnia. A gdzie tu jeszcze dwa tygodnie @_@
Siedząc w domu, potrafiłam spać do południa. Teraz muszę wstawać o 4 nad ranem, żeby się ogarnąć i dojechać do pracy.
Przez te dwa dni też nic tu nie napisałam, bo będąc już w domciu i siadając z kawusią do kompa, zasypiałam na siedząco!
Niech was to nie dziwi xD
Tak, czy inaczej zaczęłam w walentynki. Wieczorkiem siedziałam z mamą i rozmawiałyśmy o tym, co robiłam. Przyjechał tatuś, zapytał "jak tam w pracy?". Gdy odpowiedziałam, że nie najgorzej i że boli mnie głowa, zaczął złośliwie mówić pod nosem oczywiste rzeczy...
Naprawdę, wiem, jak wygląda normalna praca. Nie jest lekko i wręcz przeciwnie, trzeba zapier**lać do samego końca zmiany. Wiem też doskonale, że to nie bułka z masłem i że to nie wygląda jak siedzenie z kawusią przed komputerkiem...
Zignorowałam go. Często mu się zdarzają takie złośliwości.
A wczoraj mój dziadek miał urodziny. Poszłam z bratem do niego, w prezencie dostał bombonierkę, a w zamian za to wrzucił mi do torebki chyba 2 kg jabłek.
Ale były smaczne, soczyste i słodkie - no i smakowały jak gruszki!
Połowę rozdałam.
Ach, właśnie! Jeszcze coś! Wczoraj cały dzień trąbili o tych meteorytach w Rosji. Szczerze, jak zobaczyłam te filmiki z miejsca zdarzenia, przeszły mnie ciarki. Nie co dzień widzi się jak meteoryt wybucha ci niemalże nad głową. Pewnie świadkowie tego nietuzinkowego zdarzenia do tej pory nie mogą zmrużyć oka z wrażenia.

No, to co? Następuje czas na dobrą nutkę, huh?



Pozdrawiam i do zobaczenia!
^o^
EDIT:
21:02, dnia 16.02 br.
Zrobiłam sobie galaretkę, jest szafirowa. Cudny kolor, który chciałabym mieć na głowie
 *O*


(nie, nie wyleje sobie galaretki na łeb, chociaż przeszło mi to przez myśl XDD)

środa, 13 lutego 2013

|0020| Dzień dobry!

Dwudziesty post na blogu zaczniemy dość optymistycznie!
Dostałam pracę :3
Na próbę, ale jest!
W końcu wpadnie trochę pieniędzy do kieszonki i będę mogła gdzieś pojechać.
Muszę koniecznie odwiedzić znajomych w Toruniu i w Warszawie, ale przecież na wszystko przyjdzie czas.
Jakoś tak mi lżej na duszy. Narobię się, ale na tym to polega, no nie?
No to jeszcze raz...
DZIEŃ DOBRY!
8D





+ moja mordka :3



poniedziałek, 11 lutego 2013

|0019| Powód niepokoju.

Jak to możliwe, że za dosłownie trzy miesiące skończę dwadzieścia jeden lat, a jeszcze nigdy nie byłam w związku?
Trochę mnie ten fakt przeraża, biorąc pod uwagę to, że według ludzi jestem sympatyczną, wesołą i otwartą osobą. Z urodą w zasadzie szału nie ma, bo nie jestem jakoś specjalnie piękna. Moi znajomi zadają sobie powyższe pytanie jak długo mnie znają.
Powód i tak tkwi we mnie, bo jest jak jest a moje introwersyjne tendencje ujawniają się w najmniej oczekiwanym momencie. Jakby to ująć, nie jestem za specjalnie otwarta przy bliższym spotkaniu, a już w ogóle jeśli ma dojść do czegoś więcej. Zaczynam wtedy unikać odpowiedzi i osoby, która pytanie zadawała, a przecież szczerość to podstawa.

I to mnie boli.

Nie lubię też przyjmować gości. Czuję się nieswojo, nie wiem o czym rozmawiać, chociaż zasady savoir vivre znam, wiem jak się zachować. Od dzieciaka nie miałam u siebie gości, może to ze wstydu, może dlatego, że nie chciałam robić rodzicom kłopotów tym, że sprowadzam wszystkich po kolei do domu.
Tak też zostało.

Mój problem może nie jest jakiś wyszukany, ale to jednak główny powód moich wszystkich rozterek i depresyjnych myśli. To jest też główny powód tego, że tracę znajomych, których przyjaciółmi nazwać nie mogę, choćby przez fakt, iż nie zauważają, że ja też mogę mieć czasem zły humor i nie będę zawsze na wyciągnięcie ręki dla każdego.

Po prostu boli mnie moja osobowość, ale się nie zmienię, bo nie warto.
I śmiem przyznać, że jestem tchórzem.


sobota, 9 lutego 2013

|0018| Jednak nie wszystko. Czas na nawijkę~

Kochani!

Posłuchajcie tego!


Drugi kawałek mojego znajomego. Takie talenty!
Życiowa nawijka, zakręcony autor. No baja, po prostu :D


Sława go czeka, jak nic :3

|0017| ASDF MOVIE

TAK JEST! Może wiecie, może nie wiecie, ale ja przy filmikach TomSki śmieję się do rozpuku.
Takie krótkie i bezsensowne wyjęte z kontekstu klipy a cieszą mordkę, że nie ma przebacz.
Trzeba mieć specyficzne poczucie humoru, albo poczucie humoru w ogóle!
Koleś wymiata xD
Polecam przejrzeć jego kanał, bo jest niesamowity xD
Na dzisiaj to tyle.

Ach, a tak z życia. Humorek miałam świetny, dopóki matka nie wkroczyła do pokoju i nie powiedziała, że mam się przejść do znajomej pogadać o pracy. Strasznie nie lubię takiego załatwiania spraw - takiego przymusu...

piątek, 8 lutego 2013

|0016| Opowieść "Numbero Uno"


 Jedno z moich najdłuższych opowiadań. Na tej stronie znajduje się tom drugi, który jest w zasadzie tą samą historią, jaka działa się w alternatywnym świecie głównej bohaterki, która zapadła w śpiączkę.


Do tego opowiadania zainspirowała mnie moja własna wyobraźnia. Ponadto skłonił mnie do tego fakt, że człowiek, który zapadnie w śpiączkę śni dalej swoje życie, jak gdyby nic się nie stało, a po przebudzeniu musi uświadomić sobie, że to był tylko sen (być może tak dzieje się jedynie w niektórych przypadkach).
 Dlaczego to, o czym śnimy się nie spełnia? Dlaczego tak nie toczy się nasze życie? To zależy od snu, jaki nam się trafi, prawda? Na pewno nie chcielibyśmy trafić do koszmaru.


Fragment opowiadania (więcej w linku powyżej):
Nie otworzyłam oczu. Nie chciałam reagować na swoje imię. Chłopak był zmieszany. Nie wiedział od czego zacząć.
Chyba wyraźnie odczytał moje intencje i ruszył ku wyjściu. Nie mogłam mu tego zrobić. Wciąż byłam ciekawa, kim jest ten chłopak.
Chrząknęłam. Zatrzymał się. Otworzyłam oczy. Przy stoliku pod drzwiami stał On. Chłopak w czarnych włosach z czerwonymi pasemkami. Miał normalne, czarne oczy i zachowywał się normalnie. Nie pasowało mi to.
Wszystkie wspomnienia wróciły do mnie z impetem. Wszystkie wróciły, ale w formie filmu. Poczułam się tak jakbym dopiero go obejrzała, a ten chłopak był jednym z jego bohaterów.
Mój wyraz twarzy na jego widok musiał mówić sam za siebie. Sama nie byłam też przekonana, czy coś się zmieniło.
- Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha.- zauważył z ironią w głosie.
Tym samym wyrwał mnie z osłupienia.
- Hm...-szybko się opanowałam. Wzrok wbiłam w wyłączony telewizor. Postanowiłam uparcie się w niego wpatrywać.- Możesz mi powiedzieć...- zaczęłam ochryple.- ...Jak długo spałam?- chrząknęłam, chwytając się za gardło.
- Kończą się wakacje. Nie pamiętasz? Straciłaś przytomność w drodze do domu. Dzień po moim przyjściu do tej szkoły.
- Naprawdę? A gdzie reszta?
- Ryoko, Midori i Kita są na wakacjach. Norie...- zaakcentował z pewną odrazą.- Nie przychodzi tu, bo ma castingi. Makoto i Takashi dopiero, co wyszli. W chwili obecnej powinni być w połowie drogi do domów.
Westchnęłam.
- I... Tylko ty tu zostałeś?-szepnęłam.
- Zaoferowałem się ze względu na tych dwóch ostatnich. Bardzo przeżywają. Wyglądają jak duchy.
- Pierwszego dnia przyrzekłabym, że nie jesteś taki gadatliwy, a jednak. Myliłam się.
- No tak...- zamyślił się z lekkim uśmiechem na twarzy. Po chwili rozpromienił się jeszcze bardziej, podszedł do łóżka i usiadł na brzegu.
Spojrzałam na niego zdawkowo. Nie  zraził się tym.
-Pozory lubią mylić.- stwierdził coś, co dla niego było oczywiste.- Zraziłaś się do mnie dlatego, że zająłem miejsce twojej przyjaciółki?
-Trochę. Poniekąd dlatego, że siedziałeś ze mną na większości lekcji. Znaczy się, miałeś siedzieć. Teraz są wakacje.- zdziwił mnie fakt, że w takim stanie potrafiłam już logicznie myśleć.
-To może zabrzmi, jak tani podryw, ale... Coraz bardziej mi się podobasz.- uśmiechnął się łobuzersko. Wywołało to u mnie rumieniec i mimowolny uśmiech. Znów musiałam chrząknąć, by pozbyć się odczucia rurki w gardle i żeby opanować niektóre emocje."

Mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu ten fragment -  jeśli tak jest, zapraszam po więcej na bloga.

czwartek, 7 lutego 2013

|0015| O czym ten blog do jasnej...?

Tak więc moi drodzy zapadła decyzja o wyspecjalizowaniu bloga.
Jak wiecie, gdzieś tu na stronie głównej szwenda się ankieta i większość nielicznych głosów padła na kategorie:
Rysunki,
Opowiadania,
 Zdjęcia
No i podejrzewam, że na temat muzyki i filmów i tak będę pisać, podrzucać jakieś tytuły, czy poszczególne utworki.

Uprzedzam jednak, że moje "dzieła" rysowane są w stylu manga. Od dobrych kilku lat interesuje mnie ta technika i ponadto oglądam anime. Kilka rysunków już mieliście okazję zobaczyć. Co prawda to nie były ołówkowe prace, ale moje własne. :D
Wiem też, że chcecie opowiadań (wspominałam o tym wyżej)
Mam kilka takich jakie by wam się spodobały. Nie są może ukończone w żaden sposób, ale za to pomysły według mnie są wybitne, albo na takie wyglądają, bo staram się nie bazować na jakimś określonym uniwersum, a jedynie stworzyć swoje własne.
Ostrzegam tylko, że opowiadania będą utrzymane w klimatach fantasy / sci-fi / steampunk, bo mnie takie właśnie rajcują najbardziej.

To na dziś tyle ode mnie, kochani.
Dobrej nocki i pozdrawiam raz jeszcze.

P.S. Ten komiks mnie rozczłonkował na atomy xD
(kliknij na obrazek)



|0014| Photography

Tak. Wiecie, co wam powiem? 
Jeszcze trochę i nadejdzie Wielkanoc. Jakieś dwa miesiące.
Nie chcę nic mówić, ale u mnie jest typowo jesienna pogoda. Zero śniegu, za to szaruga okropna.
Mogło być tak jak wczoraj, przymrozek, ale słonko do wieczora.

 Co by tu jeszcze. Nie mam pomysłu, więc dorzucam mój digital art
:3 


Pozdrawiam~
I nutka na koniec :D

wtorek, 5 lutego 2013

|0013| Latanie

Witajcie!
Dzisiaj czeka mnie latanie po mieście. Za pracą. Z papierami.
A muszę jeszcze tyle spraw po drodze załatwić, że nie będę chyba w stanie wyrobić się na jakiś normalny autobus.

No to tak a propos tytułu.
Chcielibyście umieć latać? Na pewno zaoszczędziłoby to sporo czasu, jeśli nie byłaby to męcząca umiejętność.
A może jakieś inne umiejętności?



I jeszcze może dla was rysunek spod mojej myszy komputerowej.



poniedziałek, 4 lutego 2013

|0012| LUDZIE, JEST AKCJA

BŁAGAM WAS TYLKO O JEDNO.
JEDEN MAŁY GŁOS W ANKIECIE. NA MANGĘ 
"Katekyo Hitman Reborn!"


JEDEN MAŁY GŁOS DLA CZŁOWIEKA, WIELKI GŁOS 
DLA
 POLSKIEGO FANDOMU.
Serdecznie dziękuję za uwagę i naprawdę nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak mi na tym zależy.
Tak więc, błagam i apeluję o jeden mały głosik!

Będę dozgonnie wdzięczna za udział.

niedziela, 3 lutego 2013

|0011| Jak nie strażnik, to kto?

   21 rozdział

Gorąco zapraszam do czytania!



Naprawdę.














Serio mówię.












Wchodzisz tam, czy nie?


















Błagam ;__;











DZIĘKI
^^

|0010| REKLAMA


Może zachęcę Was do czytania i obserwowania tego bloga:




Wiem, wiem, że nie każdy lubi czytać opowiadania. Wiem też, że nie wszyscy lubią fantasy, chociaż niektórzy z tych osób czytają opowiadania o wampirach itp. a to właśnie fantasy nazywamy.
Mam jednak nadzieję, że roześlecie to dalej, do innych ludzi.
Skromnie prosiłabym o reklamę, odwdzięczę się jak będę mogła.
Naprawdę zależy mi na czytelnikach. Ten, kto pisze w jakiś sposób pewnie podzieli moje zdanie. Nie zawsze robimy to wyłącznie dla siebie. Jakbym pisała dla własnej satysfakcji, powieść zostałaby w szufladzie, a tak chcę się nią podzielić z ludźmi.

Zapraszam do komentowania i jeszcze raz wznawiam powyższą prośbę.


|0009| Setka odwiedzin bloga~

~ i trójka obserwujących.
Jak na bloga, którego założyłam zaledwie kilka dni temu to już całkiem interesujący wynik.
Chociaż i tak wiem, że zdecydowana połowa to moje własne wchodzenie na stronę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wczorajszy dzień był tak byle jaki. Nic mi się nie chciało. Śnieg z deszczem padał przez cały dzień, toteż nikt nie chciał wyjść na spacer. Z nudów włączyłam sobie film:

Tak, dokładnie. Nadrabiam kinowe zaległości.
Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się jakichś specjalnych kokosów i efektów specjalnych.
Sama historia o Królewnie Śnieżce i siedmiu Krasnoludach w tym przypadku sprawdziła się dobrze.
Niemniej jednak brakowało mi czegoś solidniejszego, jakiejś konkretnej bestii, poza Trollem.
Charlize Theron grała wyśmienicie i jak to mawiają "Starość nie radość"- trochę Ravennie (złej macosze) odbiło, ale tak przecież było w bajce.

Chris Hemsworth w roli Łowcy wypadł naprawdę korzystnie.Nie mogłam się napatrzeć. PRZYSTOJNIAK i tyle! Jego gra i zręczne wymachiwanie orężem też były satysfakcjonujące.
Nawet panna Kristen dawała radę w głównej roli.
No po prostu jestem zadowolona.
Pozdrawiam serdecznie.
Może polecicie mi jakiś film?

sobota, 2 lutego 2013

|0008| Filmy x Muzyka

Witajcie.

Bardzo się zastanawiam, czy zrobić tu taki z życia wyciągnięty blog. Moje zdjęcia, moje historyjki itd. ale przydałoby się trzasnąć jakieś działy tematyczne, bo jak ktoś może już zauważył, interesuje mnie muzyka filmowa i soundtracki. Jakoś bardziej epicko idzie się swoimi ścieżkami z dobrą muzyką w słuchawkach.
To będzie punkt pierwszy.
Po drugie - filmy.
Tutaj też  bardzo blisko muzyki (nie, nie będą to musicale). Jestem wyczulona strasznie na muzykę w tle całej akcji. To jest ten element w całości, który nadaje każdemu wydarzeniu niesamowitych emocji. Przynajmniej takie są moje odczucia. Gdyby się jednak głębiej zastanowić, to tak jest.
Nie ma scen wyciskających z człowieka łzy bez delikatnej, melancholijnej muzyki składającej się ze skrzypiec, bądź pojedynczych nut na fortepianie...
Już to widzicie?
Cieszę się bardzo.
Bo widzicie, ja należę do zdecydowanej mniejszości, jeśli chodzi o zwolenników tejże muzyki. A mówiąc o soundtracku, nie mówię o zespołach, które użyczyły swoich utworów na rzecz filmu, ale o twórczości kompozytorów takich jak Hans Zimmer, czy Steve Jablonsky.




Jeśli chodzi o Sherlocka Holmesa to w moim przypadku jest to specjalne Combo, bo jestem zarówno fanką Sherlocka, Hansa Zimmera i Roberta Downeya Jr !
Ten klimat, ten rodzaj humoru, ta gra aktorska!
Coś niezwykłego. Dlatego też Sherlocka mogę oglądać zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy.
Zdecydowanie Sherlock Holmes zalicza się jako mój ULUBIONY FILM.

Jedźmy jednak dalej. Wspomniałam jeszcze o panu o imieniu i nazwisku Steve Jablonsky.
Tutaj wchodzimy w kolejne muzyczne klimaty.






Transformers, wszystkie trzy części obejrzane przeze mnie chyba ze trzy razy.Z niecierpliwością czekam na część czwartą przygód Autobotów i Deceptikonów, delektując się w międzyczasie muzyką spod ręki pana Steve'a.Znam ten motyw muzyczny  na pamięć, co do sekundy, a cały czas jest to dla mnie magia i dreszcze z rodzaju tych przyjemnych, gdy słucha się ulubionej muzyki.



Chwilowo to tyle. Zobaczymy potem, jak się rozkręcę...
Czy uda wam się określić moje gusta? :3

|0007| 'ZDJENCIA' *

Tajest, ludki~
Wieczorek dnia poprzedniego uważam za udany. Już po północy, więc lepiej się pożegnam, ale...
Właśnie "ale".
Co ja... Ach, już wiem!
Wrzucę Wam tu moją twarz. Tylko się nie przestraszcie, błagam.
No i do tego kilka zdjęć mojego autorstwa! Zadowoleni?
No to patrzcie~




Oto moja facjata!

   
Jeżeli to czytacie dotrwaliście do końca posta, albo Wasze mózgi potrafią ignorować zagrażające życiu i zdrowiu elementy!
Droczę się, a teraz DOBREJ NOCKI! 
*tytuł  został zapisany błędnie  celowo

piątek, 1 lutego 2013

|0006| Powrót Króla

No i zaczął się film na TVN. Szkoda, że nie mam czegoś do wszamania w trakcie oglądania. Pozostaje mi tylko ugotować sobie ryż. PRZECIEŻ  JADŁAM JUŻ PIZZĘ.
Uch...
Welcome to Isengard!



|0005| Włosy moje nieszczęsne

Są gusta i guściki.
Wiecie czego naprawdę nie lubię? Loków, fal i każdej innej formy zawijasów na  głowie.
Nie, żebym nienawidziła każdego w lokach, bo nie o to chodzi.
Nie lubię siebie w lokach. Nienawidzę moich kręconych/ byle jako falowanych włosów.
Wczoraj wieczorem zaplotłam je sobie w dwa warkoczyki. Z nudów.
Dzisiaj rano wyglądałam mniej więcej jak Hermiona podczas lekcji Eliksirów u prof. Slughorna. Albo nawet gorzej, jeszcze bardziej puchate i elektryzujące!



Na szczęście już sytuację opanowałam, a kłaki do ramion stały się gładkimi włosami do łopatek :D
W tej formie lubię je najbardziej, mimo iż lubią się skręcać, przy najmniejszej wilgoci NAWET jeśli są spryskane silnym sprayem do włosów (dlatego też w ogóle go nie używam).




Tak, to ja jestem xD