Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

poniedziałek, 11 lutego 2013

|0019| Powód niepokoju.

Jak to możliwe, że za dosłownie trzy miesiące skończę dwadzieścia jeden lat, a jeszcze nigdy nie byłam w związku?
Trochę mnie ten fakt przeraża, biorąc pod uwagę to, że według ludzi jestem sympatyczną, wesołą i otwartą osobą. Z urodą w zasadzie szału nie ma, bo nie jestem jakoś specjalnie piękna. Moi znajomi zadają sobie powyższe pytanie jak długo mnie znają.
Powód i tak tkwi we mnie, bo jest jak jest a moje introwersyjne tendencje ujawniają się w najmniej oczekiwanym momencie. Jakby to ująć, nie jestem za specjalnie otwarta przy bliższym spotkaniu, a już w ogóle jeśli ma dojść do czegoś więcej. Zaczynam wtedy unikać odpowiedzi i osoby, która pytanie zadawała, a przecież szczerość to podstawa.

I to mnie boli.

Nie lubię też przyjmować gości. Czuję się nieswojo, nie wiem o czym rozmawiać, chociaż zasady savoir vivre znam, wiem jak się zachować. Od dzieciaka nie miałam u siebie gości, może to ze wstydu, może dlatego, że nie chciałam robić rodzicom kłopotów tym, że sprowadzam wszystkich po kolei do domu.
Tak też zostało.

Mój problem może nie jest jakiś wyszukany, ale to jednak główny powód moich wszystkich rozterek i depresyjnych myśli. To jest też główny powód tego, że tracę znajomych, których przyjaciółmi nazwać nie mogę, choćby przez fakt, iż nie zauważają, że ja też mogę mieć czasem zły humor i nie będę zawsze na wyciągnięcie ręki dla każdego.

Po prostu boli mnie moja osobowość, ale się nie zmienię, bo nie warto.
I śmiem przyznać, że jestem tchórzem.


2 komentarze:

  1. Spójrz na to z drugiej strony, masz dopiero 21 lat, (tak jak ja tyle, że ja za pół roku), wszystko jeszcze przed tobą, zdążysz mieć przyjaciół i bliską osobę. I tego Ci życzę.!

    http://iloveeverythingihave.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hyymm, co prawda mam nieco mniej latek :) Ale wiesz co, dziewczyny w moim wieku oglądają się żeby zahaczyć o jakaś miłość, przygodę i wgl. Wiadomo jak jest. Ale jakoś mnie specjalnie nie ciągnie do związków.. Chyba co do tych spraw mam takie samo podejście. Jednak bardzo otwarta jestem, mam masę znajomych ! Ba ! Uważam się za osobę błyskotliwą, która każdą rozmowę dobrze sklei, wypowie się w danym temacie i nawet umarłego podniesie na duchu :) Ale jeżeli, nie wiem jak to ująć... Ughh. Może tak, jeżeli chodzi o bliskie spotkanie, poznawanie się to od razu odpycham tą osobę, głównie dlatego, że nie lubię, a nawet boję mówić o sobie, jestem jedną z tych ludzi którzy uczucia maja wgłębi i ich nie okazują. Omijam tematy związane z moją osobą i przechodzę do takich ogólników. Jeżeli rozmowa zapędzi się za daleko zaczyna się omijanie, udawany "brak czasu" i takie tam. Może to śmieszne, ale każdego takiego "odepchnięcia" strasznie żałuję i zanim zdążę się oglądnąć straciłam przyjaźń osoby, która z tym czasem w jakiś sposób stała się dla mnie ważna. Muszę chyba nauczyć się "szybszego dojrzewania do zawierania przyjaźni".

    Również nie znoszę przyjmowania gości. Jestem wtedy taka ... Sztuczna? To chyba dobre słowo.

    "[..]nie będę zawsze na wyciągnięcie ręki dla każdego." Znam to, ludzie mają mnie za prywatnego psychologa, często pytają się mnie, oczekują rady, a ja mimo dobrze wyuczonego, asertywnego NIE, nie umiem im odmówić. Co jest w tym najgorsze? Że czasem ich problemy są tak banalne, że w głowie się nie mieści. Czasem dziwne, że nie zauważają tak łatwych rozwiązań.
    Wszyscy przyzwyczaili się, że dobra Aga pomoże, ale gdy Aga potrzebuje pomocy już nikt do mnie ni wyciągnie ręki. Nawet jeśli widać od razu "coś jest nie tak", nikt nie zada takiego prostego pytania "wszystko dobrze?" Wkurzające jest takie egoistyczne podejście. Wydaje mi się, że przez takie podejście mojego otoczenia stałam się samowystarczalna osobą potrafiącą, w pewnym sensie, sama sobie pomagać :)

    Ale się rozpisałam, zmusiłaś mnie tą notką do głębokiej refleksji ;>
    Życzę Ci być odnalazła kiedyś tą osobę, przed którą nie będziesz uciekać. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś, przeczytałaś? Zostaw komentarz, jeśli chcesz, oczywiście.
:3
Aikooś - czytelnik.