Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

środa, 3 kwietnia 2013

|0042| AVIDUS ep.2 + NIC O SNACH


Naprawdę. Nie mam siły na pisanie, a jeszcze cały tydzień i sobota w nadgodzinach.
Tak kroję skórę- już. 
Z pierdolnięciem.
Na tle wybuchu, bo na tle wybuchu wszystko wygląda lepiej.



Nie będę się rozpisywać o snach.
Chyba, że podam jedynie hasło: sen.
(i tu kończy się notka wstępna a zaczyna opowiadanie)
(część pierwsza pod linkiem, który jest TUTEH!)

"Nie dałaby rady uniknąć nabicia się na wystający, zaostrzony pal. Dorian jednak przyszedł jej z pomocą. Złapał ja, w ostatniej chwili zjawiając się na miejscu. Szajka Darika jedynie się rozjuszyła w efekcie czego dziewczyna została rzucona w stronę wyjścia.
-Ładnie to tak?- zielonowłosy skrzyżował ręce na piersi. Pokazywał im jawnie swoją wyższość nad nimi.
On ich prowokuje- pomyślała Elanor podnosząc się z ziemi i otrzepując z kurzawy. Nie sądziła nawet, że Dorian przybędzie jej z pomocą, bo jak dotąd wszystko wskazywało na to, że będzie chciał uniknąć konfrontacji.
-Pożałujesz tego!
-Naprawdę się boję. Macie świadomość tego z kim będziecie walczyć i jeszcze się stawiacie?- zaśmiał się. Elanor jedynie się przyglądała.- A ty, piękna, zaskocz mnie czymś.-zerknął na nią kątem oka. Jeszcze mu było mało. Mogłaby się ewakuować, ale jej szansa na zdobycie kilku informacji spadnie dramatycznie i chwyci się kurczowo zera. Prychnęła poirytowana. Na to Dorian uniósł rękę w której trzymał pas z wysięgnikiem należący jeszcze kilka chwil temu do Elanor. Pasek śmignął w kierunku bandy i owinął się ciasno wokół szyi najmniejszego bandyty. Zaczął się dusić. Reszta chwilowo spanikowała. Potem jednak panikę zastąpiła wściekłość a czerwonooki nawet się z tego tytułu nie wzruszył. Zamiast emocji w ruch wprawiły się natychmiast większe i zdecydowanie cięższe niż cała banda przedmioty. Dziewczyna nie skrywała swojego przerażenia.
-Jesteś głupi, czy nienormalny, że dasz im się zmiażdżyć przez kontener?!- syknęła, szukając drogi ucieczki, czy chociaż miejsca do ukrycia się przed tą masą.
-Niepotrzebnie panikujesz.- oznajmił z przekąsem, niepocieszony jej sytuacją. Zaraz jednak spod skórzanej kurtki czarnowłosa wyjęła dwa staromodne rewolwery. Oba wymierzyła w przeciwników.- Zastrzelisz ich, jeśli w ciebie tym rzucą? Brawo.
-Nie. Zrobię tak, zanim oni się na to zdecydują.- oznajmiła pewnie. Wykonała dwa strzały. Nie chybiłaby, gdyby nie fakt, że kule zwyczajnie odbiły się od przeciwników i trafiły gdzie indziej.-Cholerka.
-Przynajmniej próbowałaś.- Dorian postąpił krok do przodu, tym samym zasłaniając dziewczynę swoim ciałem.- Z łaski swojej ewakuuj siebie i kilka postronnych osób, za chwilę zrobi się tu gorąco.- machnął na nią ręką.
-Na jaką odległość?
-Jak najdalej.- uniósł dłoń we władczym geście i kontener wzniósł się w powietrze. Dziewczyna poszła za echem wrzasku zdrowego rozsądku i czym prędzej udała się w drogę powrotną.
Zgarnęła jak najwięcej osób, mając nadzieję, że uda jej się przekonać ich do tego, by się stąd wynieśli dopóki nie odwoła alarmu. Sama jednak miała dziwne przeczucie co do tej ucieczki. Ciekawiło ją niezmiernie w jaki sposób Dorian upora się z szajką. Zaczęła więc wspinać się po podniszczonych ścianach, by wpakować się na dach i stamtąd pobiec do miejsca, z którego dopiero zwiała. W pewnym momencie zniknął dach na który chciała przeskoczyć. Szybko okazało się, że była już na miejscu zdarzenia. Nie przypominała sobie jednak takiego krateru i kuli ciemnej masy wiszącej w powietrzu, która pochłaniała wszystko, co znalazło się w jej zasięgu. Dorian miał rozstawione szeroko nogi. Najwidoczniej trzymał się stabilniej, żeby ujarzmić tę kulę. O takie informacje jej chodziło. Do czego zdolne są mutanty. Wiedziała doskonale, że ze zwykłego wywiadu niewiele się dowie. Chyba Dorian również to przeczuwał, więc postawił nieokreślone warunki. Miała się wykazać.
-Szlag. Nie uwierzą mi na słowo, że miałam do czynienia z takim osobnikiem. Niesamowite…- westchnęła z niemałym przestrachem i podziwem. Nie sądziła nigdy, że człowiek kiedykolwiek będzie zdolny do czegoś takiego. Kula zaczęła się zmniejszać a budynek na którego resztkach stała zaczął się kruszyć i wgniatać do środka. Elanor poczuła to i na własnej skórze. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej, żeby uciekać, zanim zostanie wessana razem z gruzami. Obok niej znajdowała się idealna wyrwa, dzięki której mogła by zeskoczyć do jednej z uliczek. Upadek będzie bolał. Rzuciła się do wyrwy, ale fragment ściany który właśnie się oderwał, pokrzyżował jej plany ewakuacji. Zderzyła się z nim i została ściągnięta do pola grawitacji owej śmiercionośnej kuli.

Dorian zauważył ją kątem oka. Jeśli agentka urzędu zaginie, a jej ostatnio spotkaną osobą będzie on sam- pojawią się kłopoty. Wszystko się wyda, a przecież tak dbał o to, żeby widnieć w aktach jako ten nieszkodliwy osobnik. Spiął się i wyskoczył w górę, żeby przechwycić Elanor. Kula przestała być stabilna. Odrzucił dziewczynę poza zasięg broni, a sam do niej przylgnął. Kula nie wciągnęła go jak wszystko inne. On sam natomiast zaczął drżeć jakby przejmował tą skumulowaną energię. Elanor uderzyła głową w ścianę, ale mimo słaniania się na nogach dalej obserwowała Doriana. Śnieżył, jakby był wadliwym programem komputerowym. Próbował oderwać się od niestabilnej kuli. Zacisnął szczeki i jęknął. W pewnym momencie jasne światło oślepiło brunetkę. Gdy doszła do siebie, Dorian leżał w kraterze. Nie ruszał się.
Zlękniona nie patrząc na żadne niebezpieczeństwa zsunęła się do wnętrza dziury.
- Nie dotykaj mnie...- warknął.
-Niby dlaczego? Potrzebujesz pomocy!- zbliżyła do niego rękę. Uderzył pięścią w ziemie ostrzegawczo, a pod jego ręką zrobiło się kolejne wgłębienie. Zupełnie jakby ta ziemia wyparowała.
-Nikt nie może się o tym dowiedzieć, zrozumiano?- syknął. Elanor opadły ręce z wrażenia.
-Mam za zadanie powiadomić odpowiednie służby o obecności takich obiektów na terenie slumsów.- wyrecytowała formułkę.
-Nie zrobisz tego, piękna.- sarknął, podnosząc głowę. Patrzył na dziewczynę z jawną groźbą w oczach. Odsunęła się, żeby jej nie mógł dotknąć.
-A co za to dostanę?
-Moglibyśmy się targować, co do wymiany informacji. Podobno cos ode mnie chciałaś.
-Właśnie dostałam to, czego najmniej się spodziewałam...- podniosła się na nogi.
-Ktoś ci uwierzy bez rejestratora misji?
-Nie muszą. Jest masa innej aparatury, która może mnie przejrzeć.
-Ale chyba polowanie na mutanty wysokiej rangi, przy twoim stanowisku jest zakazane.- Dorian ciągnął temat dalej, a dziewczyna poprawiła na nosie oprawki żółtych szkiełek i zmroziła czerwonookiego wzrokiem.
-Skąd wiesz takie rzeczy?- przykucnęła, zadając pytanie przez zaciśnięte zęby..
-Banał!- mutant obrócił się powoli na plecy.- Handel takimi informacjami tutaj to podstawa. Nie chcesz chyba, żeby cię zamknęli i zgarnęli wszystkie twoje 'zasługi' dla siebie. W ten sposób, przez twój długi jęzor będziemy oboje siedzieć w gównie po czubek głowy.
-Wygadany jesteś.- zmrużyła oczy.- A jeśli tak się nie stanie?
-Posłuchaj mnie lepiej. Wielu agentów przed tobą się napatoczyło. Chcieli być ambitni, ale się nie wykazali. Gdzie teraz są?- wzniósł teatralnie ręce ku niebu i opuścił je delikatnie na ziemię.
-Jeszcze raz. Co mi po tym, że nie powiem o tobie nic przy zdawaniu raportu?
-Jeszcze raz.- przedrzeźniał ją z pogardliwym wyrazem twarzy.- W aktach widnieję jako nieszkodliwy osobnik bo raz, że mnie nie znaleźli, dwa, dbam o swój wizerunek. Trzy jeśli dowiem się, że jesteś kapusiem, nie licz na więcej informacji, na to, że cię obronię, ani w ogóle na wstęp do slumsów.- spojrzał na nią i zagroził jej palcem. Ściągnęła brwi, zastanawiając się nad tym, czy faktycznie dobrym wyjściem byłoby zataić te informacje.
Po chwili dodała z prychnięciem.- Więc to, że będziesz mnie bronić w razie potrzeby, to jeden z warunków naszego układu? Przemycacie tu coś?- to był jej prawdziwy cel przybycia tutaj. Informacje odnośnie przemytu w mieście i poza jego granice.
- Jak mi przeniesiesz przez mury dziesięć matryc sterowania to pogadamy.- westchnął z kąśliwym uśmieszkiem na twarzy.
Prychnęła tylko.
-A już myślałam, że dobijemy targu.- mruknęła, podnosząc się ociężale.
-W zasadzie nie lubiłem nigdy tych typków. Steven Bovaery mieszka za murem, przy wschodniej bramie. Pod domem dobudował sobie rurociąg, prowadzący do głównego kanału. Już mi go szkoda.- Dorian zerknął na dziewczynę, która zatrzymała się wpół kroku nasłuchując informacji. Uniosła w górę kciuk, na znak, że targu dobili i ze Dorian na chwilę obecną może ze spokojem odpocząć do czasu jej kolejnej wizyty.
-Będą z ciebie ludzie.-mruknął, zamykając oczy i wypuszczając z siebie powietrze.- Znowu będę tu leżeć do wieczora.- jęknął, gryząc się w język, bo zachciało mu się wybuchów, za które teraz musi płacić.

Dobra, swoje wcisnęłam i chyba idę spać ;-;
Znacie jakiś dobry sposób na nieprzysypianie na stojąco? o,o


Polecam nutę.

2 komentarze:

  1. Zmiażdżyć przez kontener Q__Q
    Można wiedzieć o co chodzi z tym krojeniem skóry? Przyznam się, że brzmi to ciut intrygująco.
    Tak, owszem, na tle wybuchu wszystko wygląda ładniej.
    Aikooś, słońce, pisz c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie podoba mi się ta piosenka ;) Ale każdy ma swój gust .
    Mam małe pytanie, pisałaś na blogu mojej przyjaciółki ,żeby robiła zrzuty bezpośrednio z ekranu tak zwane paintscreeny czy jakoś tak , czy mogłabyś mi podpowiedzieć ,jak je się robi ? Jeśli nie , to luzik ,ale bardzo bym prosiła o pomoc .
    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś, przeczytałaś? Zostaw komentarz, jeśli chcesz, oczywiście.
:3
Aikooś - czytelnik.