Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

niedziela, 14 kwietnia 2013

|0047| Królik - Malik. Kaptur, szalik!

Tak jak doujinshi nie czytam, tak to było słodkie x3

ALE PRZEJDŹMY DO SZCZEGÓŁÓW MISJI!
Zapewne chcielibyście kolejnej części Fan Fiction z AC?
Zapraszam do czytania ^.^

V. Niewłaściwa przegrana.



Oliver i ekipa monitorowali jej poczynania z furgonetki.
-Musi zagęszczać ruchy, jeśli chce zdążyć. Zapaliła już sześć latarenek, zostało dziewięć, a ma tylko połowę czasu.
-Spokojnie. Obstawiam, że uda jej się dopaść ostatniej na ostatnią chwilę. Zawsze tak jest.- oznajmił Sinister.
-Przegra.- parsknął na to Kurt.
-Zakład?- Sin spojrzał na Kurta wyzywająco.- Jak przegra, dalej będzie łazić w twoich dresach.- dodał złośliwie.
-O kratę browca.- wysyczał czarnowłosy.
-Stoi.- przypieczętowali zakład podaniem rąk, podczas gdy Jean jako główny świadek, przecinał zakład.
Osiem punktów zabłysnęło na monitorze wyświetlającym szczegółową mapkę zabudowań.
-Dajesz, mała! Jak wygrasz, obalimy kratę od Kurta na dwoje!- blondyn z podniecenia nie mógł usiedzieć na miejscu. Widział w działaniu dziewczyny jawne szanse na wygraną. W końcu to on był przy większości jej treningów. Domniemany sponsor wzniósł oczy ku niebu, a gdy wszystkie punkty na mapce nagle zgasły, mruknął coś w stylu „ a nie mówiłem”, przyjmując do tego rozluźnioną pozę.

Marie w tym czasie biegła do punktu dziewiątego. Przeczucie kazało jej się rozejrzeć. Zaniepokoił ją brak świateł w punktach, które dopiero odwiedziła. Pobiegła jednak dalej. Następna latarnia nie chciała się zapalić.
-Rąbnęłam coś gdzieś?- prychnęła zła na siebie. Po chwili rozejrzała się uważnie po raz kolejny już przy pomocy swojej tajemniczej wzrokowej zdolności. Nie lubiła tego, ale w poczuciu zagrożenia ten Zmysł sam jej się uaktywniał. Nie mogła nad tym zapanować.
Czerwona poświata otaczała kogoś w zaułku, z którego dopiero wyszła. Ostrze miała w pogotowiu. Może w ogóle nie będzie musiała z niego korzystać?  Może to jakiś złodziejaszek?
Nie. Zwykli złodzieje nie jarzyli się czerwienią nawet w Animusie.
Pobiegła dalej, zakładając na głowę kaptur, byleby stracić z oczu wrogów i zniknąć im w ciemnych uliczkach. Za zakrętem zauważyła kolejnych dwóch wrogów. Byli przebrani za cywili, ale przecież wroga rozpozna się wszędzie.
Podeszli do niej szybkim krokiem, jeden z nich chciał dziewczynie wykręcić lewe ramię, żeby ją obezwładnić. Wiedzieli odgórnie za którą rękę złapać, żeby dziewczyna nie mogła użyć ostrza. Wtedy też Marie była już pewna tego, że to posłańcy Abstergo Industries.
Ostrze zwolniło się z zamknięcia. Impuls wystarczył by wyrwać się z uwięzi i umieścić ostrze pod mostkiem przeciwnika. Położyła go po cichu pod ścianą, by zaraz powalić drugiego gwałtownym cięciem przez krtań.
Wskoczyła na dach, ale tam było ich o wiele więcej. Przygotowali się na tą akcję. Przygotowali się na to, że Collins będzie się bronić.
-Templariusze…- wydusiła z siebie. Nie wróci przecież do samochodu, żeby jej pomogli, bo jeśli jest ich tu aż tylu, żeby ją zwabić w pułapkę, to kto wie ilu ich jeszcze chowa się po drodze. Musi im się wymknąć. Zepchnęła jednego wroga z dachu. Następnemu podcięła kolano, lądując na drugim dachu i również go zrzucając.
Ostatnia latarnia! Skoczyła by ją zapalić.
Szybko! Nacisnęła włącznik tyle razy, na ile pozwoliła jej odległość od przeciwników.
Musieli się przecież zorientować, że coś jest nie tak.

Zakołysała się od uderzenia pięści. Następne już skontrowała, a ostrze przeszło przez brodę innego mężczyzny. Biała bluza po części przesiąkła jego krwią.
Nie było teraz czasu na rozmyślanie nad poprawnością tego zachowania. Nie! Jednak pobiegnie w stronę wozu. Będzie ich piątka, dadzą radę.
Wskoczyła na niewielki murek i wskoczyć na ewakuacyjną drabinę. Poczuła rażący ból przyćmiewający jej wszystkie zmysły tak gwałtownie, że spadła z tej drabiny. Ułamek sekundy później do uszu Marie dotarł huk broni palnej.
Opaska z numerami latarenek wylądowała pod krzakiem, tuż po tym jak Marie krwią narysowała na niej krzyżyk.

Na szczęście tego nie zauważyli. Obezwładnili dziewczynę, zanim zarzucili ją sobie przez ramię i ruszyli do swojej furgonetki.


***
Zwietrzyli sytuację. Wystrzał z pistoletu usłyszeli tuż po wyjściu z auta i odebraniu sygnału od Marie.
-Strzelanina?
-Gorzej.- warknął Kurt.- Templariusze dopadli Marie.- dodał zeskakując z najwyższego punktu obserwacyjnego w tej części miasta. Widział w tych ciemnościach światła pędzącej szerszymi uliczkami furgonetki.- Co robimy?
-Odbijamy ją, oczywiście. Jednak nie teraz. Jeśli ten wystrzał był celny, musieli ją powalić, a to oznacza, że będą przez najbliższy czas zmuszeni dawać jej jakąś pomoc sanitarną, żeby  postawić ją na nogi.-oznajmił Oliver, zdenerwowany.
-Pierdolisz farmazony, Oliver. Myślisz, że będą ją leczyć, skoro ją pojmali?!- obruszył się  Jean.
-Może mają teraz obstawę w samym Paryżu, ale wiemy gdzie mają kwaterę. Mielibyśmy szanse teraz wykonać pościg chociażby. Ty i Sinister jesteście najszybsi. Moglibyśmy z Kurtem was asekurować, ale tak, żeby nie ujawnić ilu nas naprawdę jest. To da nam szansę na następną próbę.- oznajmił mężczyzna w okularach, kryjąc usta za zaciśniętą pięścią. Charakterystyczna zmarszczka między brwiami oznaczała, że intensywnie myśli nad planem odbicia Marie Collins.




Dlaczego to jest takie krótkie? Już mówię. Teraz dopiero będzie się działo.

Pozdrawiam!

1 komentarz:

  1. Ten moment kiedy dajesz krótki rozdział, a ja nie wiem jak go skomentować... :c
    Ogólnie czekam na kolejny, bo ja chcę żeby się działo D;
    Ten królik jest... cóż... słodki ^_____^

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś, przeczytałaś? Zostaw komentarz, jeśli chcesz, oczywiście.
:3
Aikooś - czytelnik.