Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

poniedziałek, 2 czerwca 2014

|110| Smok i ptaszyna.

Wypadałoby chyba zmienić szablon, na coś weselszego.

Mam nadzieję, że uda mi się dostać urlop pod koniec lipca. Chcę pojechać do Warszawy, do znajomych.
Martwię się, bo nie wiem jak będzie, a obiecałam chłopakom, że jednak przyjadę.

Web komiksy?
A czy ja mam tyle skilla, żeby rysować coś takiego? O czym by to miało być? Stworzyć swój komiks? O czym?

W przypływie weny, napiszę rozdział, albo dwa, jakiejś opowiastki. Szał twórczy.
Obiecuję Wam, że to opublikuję, a potem milczę przez trzy tygodnie.
Niezbyt to postępowe.

Rozdział 1

" Od kiedy to smoki bronią ptaszynę przed kotem?"

...
-Stój! Nie ruszaj się! Oddawaj to wino! - gdy strażnik wspomniał o skradzionym przedmiocie, rzeczona butelka całkiem drogiego wina pozwoliła sobie na frywolne wymknięcie się spod płaszcza łotrzyka. Złodziejaszek obrócił spojrzenie za resztkami rozpływającego się alkoholu, tracąc wszelkie nadzieje na dzisiejszy zarobek. Jednak strażnicy nie dawali za wygraną, podjudzeni utratą flaszki, która skonfiskowana, przechodziła bezpowrotnie na ich konto. Niestety, wino się zmarnowało, a tego złodziejaszka nie jest tak trudno złapać.
-Możecie go zostawić! Mi daleko nie ucieknie. To zwykły szczeniak.- drogę zastąpił strażnikom rosły mężczyzna o długich czarnych włosach, spod przymrużonych irytacją powiek, błyszczały leniwie złotozielone oczy. Odprawił zmęczonych podwładnych machnięciem ręki.- Ostatni raz mi się wymykasz, gówniarzu...- sarknął w kierunku uciekającego, przy okazji wyzywając pod nosem na nieudolność jego strażników. Skręcił w alejkę, prowadzącą przez skróty na skraj miasta. Siedział złodziejowi na ogonie.- To, że mieszkasz w barakach, to żadna nowość...- rzucił pod nosem. Uciekający, jakby słysząc jego słowa, obrócił się jeszcze w biegu, a widząc kapitana straży tuż za sobą, rzucił się w krzaki, zapominając zupełnie o urwisku.
-Proszę, proszę.- czarnowłosy stanął na krawędzi przepaści. Chwycił szamoczącego się złodzieja za rękę i przerzucił go sobie przez ramię, by za chwilę przejść na ścieżkę i zrzucić chłystka na ziemię.- Pokaż mordę, szczeniaku.- syknął, a nachylając się za łotrzykiem, szarpnął za jego głęboki kaptur. Jego oczom ukazała się lekko ubrudzona od kurzawy, damska twarzyczka.
Spojrzała na niego z ukosa, by po chwili na jej twarzy wymalowało się realne przerażenie.
Kapitan nie rzucał takiego cienia na ścieżkę. To nie drzewa tak rozpraszały światło słoneczne.
Na krawędzi urwiska zjawiła się bestia, która w ciszy i niemalże bezszelestnie zwinęła się w kłębek, okrywając skrzydłami dwójkę robaczków, jakby chciała zatrzymać widowisko dla siebie. 
Kapitan lustrujący postać dziewczyny, dopiero po chwili zwrócił uwagę na to, jak wszystko ucichło naokoło. Rozejrzał się powoli, by za chwilę gwałtownie się obrócić i stanąć twarzą w twarz z najprawdziwszym smokiem. Bestia ukazała rząd piekielnie ostrych zębisk w złośliwym uśmiechu i ignorując kapitana, wpatrywała się w dziewczynę parą błękitnych ślepi.
Dziewczę zerwało się, korzystając z okazji i zaczęło uciekać. Szczelina pomiędzy skrzydłami, zdawała się być specjalnie taka, by nieszczęśnica mogła się wydostać i zniknąć z oczu kapitana.
Smoczysko wydało z siebie pomruk zadowolenia, ale kapitan straży nie był zadowolony z jej ucieczki. Z drugiej jednak strony trzeba się było teraz skonfrontować z potworem. Smok jaki jest, każdy słyszał, a jeśli takowy już sobie coś umyśli, ciężko jest z nim pertraktować.
-Niespotykane, żeby smoki zjawiały się tuż pod miastem. Spłoszyłeś mi złodzieja, smoku.-rzekł bezceremonialnie.
-A Ty, człowieku, pozwoliłeś zorientować się mojej ofierze, że tu jestem.- wymruczała bestia, znów prezentując swoje uzębienie.- Zadowoliłbym się kapitanem straży miejskiej, a jakże, lecz marnie wyglądałoby to na Twoim własnym pogrzebie, nie sądzisz? Stąd też, zaznaj mojej łaski, daruję ci życie.- gad przeciągnął się niby od niechcenia, prezentując swoją wyższość nad człowiekiem. Złotooki uniósł jedną brew, poirytowany. Wiedział doskonale, że ze smokiem nie ma najmniejszej szansy, jeśli nie jest odpowiednio przygotowany.
Smok rozłożył skrzydła, wzbił się w powietrze, a odlatując smagnął jeszcze kapitana  w plecy. Mężczyzna zjeżył się tylko, obserwując potwora zataczającego koło nad miastem. Zachował spokój stając oko w oko z najprawdziwszym smokiem, a całe miasto sieje panikę, gdy bestia nie ma nawet ochoty na atak.

Zatrzymał się w powietrzu, poszukując swojej ofiary. Muzyką dla uszu były krzyki i płacz, drżącej ze strachu na jego widok, gawiedzi.
Gdyby tylko ukrywanie się w tych chatkach cokolwiek by wam dało.- westchnął, zażenowany. Jego wzrok wyłapał ofiarę. Dziewczę nawet w obliczu ataku smoka, szukało okazji, żeby coś podwędzić z opuszczonego stoiska. Zorientowało się chyba, bo wszystkie owoce wypadły mu ze zwiniętego materiału. Słyszał, jak dziewczyna klnie pod nosem i się wycofuje. Przestraszy ją trochę, w końcu i tak dziewczę padnie jego ofiarą.
Uskoczyła w ciemniejszą alejkę. Sprytnie. Stamtąd by jej nie sięgnął. Ryknął więc doniośle, a mury miasta zatrzęsły się w posadach. Darował sobie po chwili, bo i tak naciągnął już swoje zasady - nie atakować żadnego miasta, przez byle kaprys.
Odleciał.

Zoe na dzień dzisiejszy miała dość ucieczek i nieudanych kradzieży. Jeszcze dwukrotnie spotkała się ze smokiem. Wracała właśnie do siebie, za każdym razem obierając inną trasę powrotu. Nie mogła przecież pozwolić na to, żeby ktokolwiek odkrył drogę do jej kryjówki.
Jednak jej wewnętrzna natura nie pozwalała jej zignorować okazji na zdobycie grosza od kilku nierozważnych podróżników.
Jeden z nich wyglądał na dość bogatego i chyba był dostatecznie mocno znużony poszukiwaniem noclegu. Podeszła go po cichu od tyłu. Odczepiła od jego pasa sakiewkę ze złotem, skryła ją chybcikiem w wewnętrznej kieszeni płaszcza i wyprzedziła jegomościa, jak gdyby nigdy nic.
-Hola! Panienko!- włos jej się zjeżył na karku, gdy tylko usłyszała, że mężczyzna ją woła.- Doprawdy, nie mam ochoty zawracać głowy strażnikom~!- dodał. Zoe spięła się, ale odwróciła głowę w jego kierunku.- Powiesz mi może, gdzie znajdę jakiś nocleg?- spytał, uśmiechając się leniwie i zerkając na dziewczynę spod delikatnych okularów.
-Niedaleko stąd jest karczma, z całkiem przytulnymi pokoikami...
-A mogłabyś dotrzymać mi towarzystwa?
-Proszę wybaczyć, nie jestem przewodnikiem.- poczuła, że traci kontrolę nad nerwami.
-Ach, spokojnie! Zapłacę!- mężczyzna zaczął sięgać po sakiewkę, której tam nie było. Zoe doskoczyła do niego.
- Nie trzeba!- uniosła ręce w geście zapewnienia.
-To jak będzie? Jak ci na imię, dziewczyno?- mężczyzna uśmiechnął się delikatnie, lecz zauważalnie.
-Zoe.- westchnęła.- Zaprowadzę pana do tej karczmy...-rzuciła zrezygnowana.
-Wyśmienicie! Prowadź.- wyśpiewał, machając ręką w otwartym geście. Wciągnęła powietrze w płuca. Mogła sobie darować...
-Może w nagrodę zechciałabyś mi potowarzyszyć przy kolacji, hm? Nalegam. Nie znam okolicy, a będę się czuł raźniej u boku kogoś zaufanego, Zoe.- uśmiech wciąż nie schodził z twarzy mężczyzny. I albo jej się wydawało, albo specjalnie podkreślał ostatnie słowa, bo cholernie zaczęło jej to ciążyć. Sakiewka ukryta przy piersi też zaczęła się robić dziwnie ciężka.- Wyglądasz mi na głodną istotkę.
-Nie trzeba.- zatrzymała się przed karczmą.- To tutaj.
-Na pewno?
-Z pewnością...- rzuciła, rozglądając się niepewnie. Za rogiem pojawił się kolejny, nieoczekiwany element dzisiejszego wieczoru.- No, niechże ten dzień się już skończy!- jęknęła, wskakując do środka, zanim strażnicy zorientowali się, że to ona.
-Czyli jednak.- podróżny zerknął na strażników i uśmiechnął się pod nosem.- Jakieś osobiste zatargi?- przedostawał się właśnie między stolikami w zatłoczonej karczmie.
-Coś w ten deseń. Powiedzmy, że nie płacę podatków.- syknęła, oglądając się co chwilę w kierunku drzwi.
-Widzę, że masz kłopoty.- westchnął.-Chcę wynająć pokój i proszę dostarczyć tam wszystkiego, co macie najlepsze podwójnie.- zwrócił się do karczmarza, który z kolei zmierzył go podejrzliwym wzrokiem. Mężczyzna znikąd wyjął inną sakiewkę pełną monet, zupełnie nie przejmując się brakiem tej poprzedniej.
Zoe zaczęła panikować. Strażnicy jednak wkroczyli do karczmy, więc doskoczyła znów do mężczyzny. Z dwojga złego, lepiej w tę stronę - oberwać od podróżnika i zostać z niczym, ku przestrodze, aniżeli wpakować się w tłuste łapska strażników i siedzieć do końca życia w zapleśniałych lochach z resztą miejskiej szajki.
Okularnik o czymś jeszcze rozmawiał z karczmarzem, po czym pchnął dziewczynę w kierunku zaplecza.- Pakuj się na górę, Zoe.
-Hej, ty!- krzyknął już za nią jeden ze strażników. Zauważyli ją. Gospodarz podleciał do nich z dwoma butelkami najmocniejszego alkoholu. Żaden, ale to żaden strażnik, nie przepuści okazji, żeby się napić.- Ech, ta mała kurwa może sobie poczekać...


TUH DUH!
MAM NADZIEJĘ, ŻE PRZYPADNIE WAM DO GUSTU :3

5 komentarzy:

  1. hej :)
    Aktualny szablon jest ładny, ale masz rację, coś weselszego bardziej będzie pasować do twojego bloga, zwłaszcza, że wydajesz się być bardzo pozytywną osobą. ^^ Nie powinnam tak krytykować, bo sama polonistką nie jestem, ale już tak mam, wszystkich wokół muszę poprawiać, więc z góry wybacz xd ale robisz pewien błąd: jeśli po myślniku (po wypowiedzi bohatera) zaznacza się w jaki sposób dane słowa zostały wypowiedziane, nie stawia się kropki przed myślnikiem i zdanie po myślniku zaczyna się z małej litery, natomiast jeśli po myślniku chce się napisać coś innego, np. "Dziewczyna wstała z krzesła" to stawia się kropkę przed myślnikiem i po myślniku zdanie zaczyna się z dużej litery. Jeju, trochę to pogmatwane, ale mam nadzieję, że zrozumiesz. xdd Pomijając to i parę innych drobiazgów, świetnie piszesz i masz prawdziwy talent. <3 Mam nadzieję, że będziesz zamieszczać tutaj więcej takich prac, bo są naprawdę ciekawe i wciągające. Może tak zakochana w smokach nie jestem, ale miło czasem o nich poczytać. :) Zwłaszcza o takich gadających. xd Zoe także wydaje się być ciekawą postacią, chciałabym ją lepiej poznać, więc z niecierpliwością czekam na kontynuację! ^w^
    Trzymam kciuki za ten urlop! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zapomniałabym: od kwietnia widnieje u mnie na blogu nowa notka, zapraszam do przeczytania. Opublikowałam ją już dawno, ale od tamtego czasu raczej nie zaglądałam na żadne blogi, a teraz nadrabiam zaległości. :) Miło by było, gdybyś wpadła. :3

      Usuń
    2. Wpadnę :3 A błąd za chwilę poprawię, bo w zasadzie przepisywałam treść z zeszytu na żywca. Zamyślę się, piszę i oglądam telewizję jednocześnie, taak, to musiał być przypadkowy błąd, przynajmniej tak mi się wydaje xD Dziękuję jednak za uwagę :D Kontynuacja się z pewnością pojawi ^^

      Usuń
  2. Ech, opublikowałam komentarz i blogger się zbuntował :c tak więc piszę jeszcze raz.
    Opowiadanie bardzo mi się podoba. Na początku (nie wiedzieć czemu) kojarzyło mi się z Grą o Tron, gdzieś tam w wyobraźni miałam Wiedźmina, ale ostatecznie nie przypomina mi niczego, a więc jest oryginalne XD. Podoba mi się ta mała Zoe i ten tajemniczy podróżnik! Chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naff jak zwykle nieomylny :3 Nie zaprzeczę, że pisałam to po kilku sesjach właśnie z tymi tytułami, zwłaszcza z Wiedźminem w tle xD

      Usuń

Przeczytałeś, przeczytałaś? Zostaw komentarz, jeśli chcesz, oczywiście.
:3
Aikooś - czytelnik.