Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

czwartek, 19 czerwca 2014

|112| Długi weekend aż za krótki.

Jutro też idę do pracy. Pociesza, albo i nie pociesza mnie w ogóle fakt, że jest tyle pracy. Urlop coraz bliżej co prawda, ale mimo wszystko już przydałoby mi się podładować akumulatorki.
Zauważyłam, że im lepsza pogoda za oknem, tym bardziej chce mi się robić coś kreatywnego.
Przykładowo - pisanie opowiadań. Wpadam wtedy na tyle pomysłów, że sama jestem w szoku.

STEAMSALE!
GABEN SIĘ WZBOGACA.

E3! ZA NAMI.
NOWE GRY.
NOWY WIEDŹMIN I NOWE ASSASSIN'S CREED.

I W OGÓLE TO MAM NASZYJNIK ASASYŃSKI ♥
JEST PRZEPIĘKNY.


I zaraz zaproszę Was chyba na trzecią część mojego smoczego opowiadania.
Co wy na to? :3



Rozdział 3


"Człowiek - zawszona, pazerna menda. Robactwo, na bogactwo łase."
- "Wiklinowy kosz" to wyśmienicie mizerna knajpa. Trzeba było wybrać inną melinę do schadzek ze wspólnikami, księżniczko.- kapitan powitał ich oboje dość opryskliwie, ochoczo wpychając oboje schwytanych do celi.
-Auruo, ty mendo.- Zoe syknęła na smoka.
-Auruo to, Auruo tamto. Daj już spokój, moja droga. Przesiedzisz tu swoje i zacznę działać.- smok rozejrzał się po lochu. Skrzywienie na jego przystojnej twarzy nastąpiło po zwróceniu uwagi na dawno nieopróżniane wiadro pełne mieszanki odchodów i wymiocin, albo czegoś, co bardzo je przypominało w odorze i wyglądzie. Ignorował przy tym fakt, że kapitan straży się im przysłuchuje.
-Raczej nie dotrwacie żadnych specjalnych akcji. Długo będziemy Was tu gościć.- szef zatrzasnął kraty do celi.- Ty, dziewucho, za długo ciągnące się występki, a ty za współpracę z poszukiwanym.
-Właśnie dlatego nie chciałam tu wylądować.- Zoe zignorowała wypowiedź kapitana, zwracając uwagę na smoka, który dalej wpatrywał się w brudne zakamarki celi z nieciekawym wyrazem twarzy.- Kapitanie Avido. Za te kilka flaszek mam tu siedzieć, aż zgrzybieję jak te prycze?- podniosła wzrok na szefa straży. Smok tylko przewrócił oczyma, uśmiechając się dyskretnie. Nie zauważyła tego.
-Czemu by nie? Kradzież to kradzież. Standardowo obcinamy palec i puszczamy wolno, ale ty straciłabyś na to już obie dłonie. Żaden pożytek z kaleki.- Avido rozsiadł się przy masywnym stole nijak nie pasującym do obskurnego wystroju podziemnej salki.
-Musisz być dobra, skoro dopiero cię złapali, moja Zoe.- wymruczał smok. Dziewczyna usiadła ostrożnie na brzegu kruszejącej pryczy i wsparła ręce na kolanach.
-Gdyby nie ty, dalej spałabym sobie...
-W jakiejś zapchlonej norce bez możliwości odświeżenia się po ciężkim dniu. Nie dziękuj mi za to, że dzisiaj promieniejesz.- smok podszedł do niej.
-Wylądowałam w gorszej norze i to razem z Tobą, erotomanie.- obruszyła się, gdy smok już klęcząc, położył dłoń na jej udzie.
-Żeby on jeszcze był zwykłym erotomanem!- krzyknął nagle kapitan.- A on Cię zwyczajnie do nas doprowadził.- złotooki podniósł się z krzesła, bawiąc się kluczem do celi.
-Słucham?!- spojrzała na smoka. Uśmiechał się pod nosem, przymykając oczy. Podniósł powieki i powoli puścił jej oczko, coraz szerzej się przy tym uśmiechając.
-Jestem tylko podróżnym, którego próbowałaś okraść i naciągnąć na koszta w karczmie. Z drugiej strony, nawet jeśli bym za ciebie płacił, musiałabyś się odwdzięczyć. Nawet tego nie zaznałem.-westchnął teatralnie Auruo.- Mniej zapłaciłbym pewnie w burdelu.- podniósł się z miejsca i wykonał kilka kroków, żeby znaleźć się przy wyjściu z celi.
-Wyłaź, zanim się rozmyślę.- warknął kapitan, gdy Smok odwrócił się jeszcze by spojrzeć na zdezorientowaną twarz dziewczyny.
-To jakieś kpiny!- z wrażenia zupełnie opadły jej ręce. Zostanie tu na dłużej, pewnie. Siedziała tak w samym szlafroku, podczas gdy Smok, którego nazwała Auruo, wydostawał się właśnie na wolność. Przeklinała go pod nosem.- Sczeźnij w piekle, gadzie.- syknęła mu na odchodne. 


To koniec! Zoe może się pożegnać z reputacją nieuchwytnego łotrzyka. Zostanie tutaj tak długo dopóki się ktoś nad nią nie zlituje, albo dopóki nie zainteresuje się nią któryś ze strażników. To pierwsze jest wątpliwe, a drugie bardziej niż prawdopodobne, zważając na fakt, że ona siedzi tu sama w zaledwie jednej szmatce, a strażnicy znani są z tego, że po pijaku są dość wulgarni. Długo czekać nie musiała, aż kapitan się zmył. Dopóki do późnego popołudnia siedział przy stole, przeglądając i spisując raporty, żaden nie odezwał się nawet słowem. Teraz wystarczyło, by zamknęły się za nim drzwi, a zaczęli się do niej dobierać.
-Od kiedy to kurwy lądują w lochach za usługi?
-Nie twój zasrany interes, grubasie.- warknęła. Zarechotali.
-Doigrałaś się, a było nie kombinować na prawo i lewo. Teraz jesteś zdana na naszą łaskę.- najchudszy ze strażników w przydużej zbroi zbliżył się do krat. Zwróciła uwagę na to, że do pasa ma podczepiony klucz do jej celi. Podniosła się i podeszła do kraty.
-Chce mi się pić.- oznajmiła.
-Bimber powinien rozchylić ci nogi wystarczająco.- grubas zrobił błąd, że wsadził rękę z flaszką pomiędzy kraty. Zoe złapała go pod łokciem i pociągnęła gwałtownie w swoim kierunku, zapierając się nogą o murek. Strażnik łupnął łbem o kratę i począł osuwać się po niej na ziemię. Odczepiła klucz i usiadła z powrotem na pryczy, bawiąc się nim.
-Nierozważne to było.- mruknęła.
-Ty dziwko portowa!- wrzasnął najgrubszy ze strażników, któremu z kolei zbroja się nie domykała. Byli w kropce. Nie mieli najwidoczniej drugiego klucza. Z drugiej strony, Zoe też nie miała jak w tej chwili uciec. Strażnicy nie byli specjalnie wyszkoleni, mogłaby dać im radę sama, ale nijak uśmiecha się jej dostać z halabardy w brzuch. Szlag by to wszystko.- sarknęła, przyglądając się zagotowanym pod zbrojami ludziom. Nie wiedzieli, co ze sobą zrobić.
-Dobra, wystarczy, że będziemy udawać przed szefem, że wszystko jest w porządku.- sapnął jeden. Reszta była na tyle niekumata, że poparli idiotyczny pomysł.
-O ile mi wiadomo, to właśnie kapitan straży wyciąga z celi więźnia, żeby odprowadzić go do sądu. Nie mylę się?
-Zamknij się.- ciemna masa zareagowała tak samo, w tym samym momencie.
Zoe poprawiła na sobie szlafrok. Ta gadzina ją wykorzystała. Pytanie tylko, co by było, gdyby faktycznie się z nim przespała. Prychnęła pod nosem. Absurd. Wsparła rękę na swoim kolanie, w dłoni ułożyła swój policzek. Westchnęła.
Nic by się nie stało.
Gdyby miała dostęp do informacji odnośnie służebności Demonów na pewno w historii nikt nie miał na usługach smoka.
-Tak chcesz mnie podejść...- mruknęła do siebie, zerkając przez przymrużone oczy na ulicę na której właśnie zapaliły się światła. W bajki nie uwierzę.- trzeba się będzie zdrzemnąć. Zoe miała tylko nadzieję, że nie będzie w nocy padać, bo cały syf wleje się do środka celi. Stąd te szmaty, zapróchniałe łóżka i wiadro z pomyjami, zastawiające odpływ ściekowy. A może to wiadro nie zastawiało odpływu, a było jego przedłużeniem? W tym samym momencie na nie do końca zidentyfikowanej powierzchni płynów pojawił się tłusty bąbel pełen gazu. Dziewczyna mało co nie zwymiotowała, gdy rozchlapał się nadzwyczaj gęsto po zgniłej posadzce roznosząc nieprzyjemny smród.

Coś wybuchło z daleka. Do miejskiego loszku wpadł kapitan.
-Do broni, imbecyle! Smok atakuje!- warknął. Po chwili w powietrzu rozbrzmiał dźwięk magicznych syren strażniczych, zabierając jednocześnie całe światło z miasta.
Smoka było już jednak słychać z dość bliskiej odległości. Zoe stała właśnie przy kratach, obserwując. Nagle loch zrobił się pusty, a ona zyskała szansę ucieczki. Otworzyła delikatnie drzwi do celi. Strażnika, który leżał nieprzytomny wciągnęła do środka, zamknęła celę na trzy spusty, a klucz wrzuciła celnie do nieszczęsnego wiadra.
Budynek zatrząsł się w posadach. Dziewczyna wystrzeliła z lochów, otworzyła drzwi z impetem, by zaraz je zamknąć. Ściana ognia nie dawała strażnikom szans by gdziekolwiek uciec. Smok musiał znajdować się aktualnie na szczycie posterunku. Po raz kolejny otworzyła drzwi. Zauważyła kapitana, kierującego łucznikami. On również zwrócił na nią uwagę. Skrzywił się tylko, bo teraz przepędzenie smoka z miasta było ważniejsze. Jednak skierował na nią jednego ze swoich łuczników.
-Strzelaj! Ten więzień mi nie ucieknie!- jak rozkazał, tak się stało. Strzała przeszła przez bok dziewczyny. Niewiele szczęścia brakowałoby, a skończyłoby się jedynie na draśnięciu. Padła na kolana wrzeszcząc z bólu. Strzała na bestie trzymała się na kawałku skóry zaledwie, krew spływała strużką pod jej szlafrokiem. Smok zawył złowrogo. Dziewczyna przestraszyła się już tylko jego. Poderwała się w górę i pobiegła ile sił jak najdalej od miejsca zdarzenia. Zatrzymała się w alejce. Zdarła z linki pranie jakiejś mieszczki. Jedną szmatę włożyła do ust i zagryzła mocno. Oparła się o ścianę, zbierając siły na wyciągnięcie strzały ze swojego boku. Każdy najdrobniejszy ruch trzonem pocisku sprawiał jej ból.
-Mam dość!- jęknęła, zaciskając zęby i wyrywając strzałę. Drugą szmatę przycisnęła do rany. Obdarła część szlafroka i zawiązała wokół talii ciasno, by utrzymać opatrunek na miejscu. Zaczęła tracić wszelkie siły. Wciągnęła na siebie jeszcze przyduże spodnie i ruszyła dalej chwiejnym krokiem.

Trzymała się drobniejszych uliczek, powłóczyła nogami, opadając z sił coraz bardziej. Na jej twarzy zjawiły się już krople zimnego potu i objawy narastającej gorączki. Jeśli na ulicach nie było świateł, był to znak, że alarm wciąż trwa.
-Kolejny błąd mojego życia.- jęknęła sama do siebie. Umrze tu, w ciemnej uliczce, pod czyimś oknem i nikt nie zorientuje się, że ona tu leży, dopóki szczury nie zlecą się na posiłek.
Osunęła się na ziemię u wylotu uliczki. Oddychała ciężko. Widziała jak smok odlatuje, ziejąc ogniem po kilkunastu posiadłościach.-Ty mendo.
Zanim światła zawitają na dobre na ulicach, minie jeszcze sporo czasu. Załkała o pomoc, prawdziwie zdesperowana. Miała kiepską tolerancję na ból i gorączkę i do tej pory udało jej się tego unikać. Podniosła się i podeszła do pierwszych lepszych drzwi.
-Gospodarzu...- uderzyła wątło w drzwi- Gospodarzu, pomóżcie. Smok już odleciał...- usiadła pod drzwiami.
-Odejdź włóczęgo. W trakcie alarmu nie możemy nikomu otwierać!- usłyszała przestraszony głos mężczyzny.
-Też mi dekret.- zaszumiało jej w głowie. Jeszcze chwila i znów wyląduje w łapach strażników.


Auruo, ciekawe imię- stwierdził smok. Pikował akurat prosto do urwiska, wcześniej zasłaniając się ścianą ciężkiego dymu. Wiedział doskonale, gdzie znajduje się dziewczyna i jak daleko od niej są strażnicy. Chwila wystarczyła by znalazł się na miejscu.
Słabnąca Zoe rozsiewała wokół siebie zapach świeżej krwi, tracąc coraz więcej energii.
- Wspominałem, że trochę poczekasz, zanim zaczniemy rewolucję, moja droga. Syknęła tylko.
- Z takim rozmachem to mnie jeszcze nikt nie ratował.- rzuciła słabo. Smok roześmiał się.
- Widzę, że sama dajesz sobie radę doskonale.
- Puść mnie z łaski swojej, gadzie.- warknęła. Skoczyła jej adrenalina. Wywinęła mu się z ramion. Upadła na ziemię jak kot, ale już nie mogła się podnieść.
- Proszę bardzo.- smok wzruszył ramionami i bezceremonialnie ją wyminął.
- A idź stąd! Nie mam zamiaru się z tobą bawić.- klęknęła, chwytając się za bok. Niebieskooki stanął nagle w miejscu, obrócił się gwałtownie i klęknął przy niej. Złapał ją za ranę. Załkała, krzywiąc się i prawie przywaliła mu czołem w nos, gdyby nie to, że odchylił głowę i pozwolił zatrzymać jej się na własnym ramieniu.- Chce mi się spać...- wzdrygnęła się. Chciała się od niego odepchnąć, ale znów ścisnął jej ranę powodując kolejną falę bólu, tym razem obezwładniającego.

______

NO. Mam nadzieję, że się podobało :3

4 komentarze:

  1. O E3 to ostatnio koledzy tak trąbili na twitterze, że myślałam, iż ich internetowo zabiję XD. No, ale cóż, przynajmniej jestem z wszystkimi nowościami na przedzie buahah. Nawet oglądałam relacje - akurat trafiłam na nowego Assassina.
    Ryuko - Ironman! yeeee XDDDD! W sam raz!
    Musiałam oczywiście uzupełnić drugi rozdział, a teraz zabieram się za trzeci :3.
    "ty mendo" XD
    Ci strażnicy to kutasy jakich mało :c.
    Lubię smoka. Fajny gość! (wtf XD)

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety, studenci i osoby pracujące jeszcze wolnego nie mają, ale już niedługo! >.<

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak Ty cudownie piszesz <3 od razu się humorek poprawia.
    Wielbię Cię za te zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś, przeczytałaś? Zostaw komentarz, jeśli chcesz, oczywiście.
:3
Aikooś - czytelnik.