Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

czwartek, 24 lipca 2014

|114| Aikooś urlopuje.

Aikooś ma za dużo czasu i nie wie na co mógłby go zmarnować.

Jadę w poniedziałek na cztery dni do Warszawy. Mam nadzieję, że wypad się uda i będę go miło wspominać.

ODPOCZYWAM!

Mam chęć coś napisać, więc chyba wrzucę Wam tu rozdział opowiadania ze smokiem, bo zauważyłam, że Wam się podoba.

Mwah!

No to zaczynamy!
Kolejna notka zapewne pojawi się jak już wrócę z Warszawy, czyli za tydzień :D

Rozdział 4

"Tam, gdzie smoki mówią dobranoc"


Ptaki zdążyły się rozbudzić i znów musiały zamilknąć.
Zoe poruszyła się niespokojnie, by chwilę potem otworzyć oczy. Leżała na miękkim posłaniu, a nad jej głową znajdował się sufit skalny. W oddali słychać było potok. Zaczęła kojarzyć fakty, gdy spojrzała w kierunku światła. Jaskinia znajdowała się w połowie urwiska pod miastem. Dziewczę przeciągnęło się, wykrzywiając usta w grymasie rozchodzącego się po całym boku bólu. Podniosło się ociężale z miejsca. Opatrunek był solidny, okalający jej talię i piersi niczym gorset, a spięty był złotą sprzączką na wysokości mostka. Ognisko od strony przepaści dogasało. Gdy spojrzała wgłąb jaskini, wciągnęła powietrze przez zęby. Smok, w swojej prawdziwej formie, spał, zajmując praktycznie całe dno i tak płytkiej jaskini. Jego ogon, ułożony przy ścianie, ciągnął się aż do jej łoża i najwyraźniej robił za poduszkę. Jego szkarłatne łuski, skrzyły się gdzieniegdzie złotem. Odchyliła powoli futro, by wyjść spod ciepłej pościeli. Podciągnęła przyduże spodnie, które musiała chyba ukraść, gdy uciekała z aresztu. Ruszyła ku wylotowi z jaskini najciszej jak mogła, by w końcu stanąć na krawędzi i wydać z siebie ciężkie, acz ciche westchnienie. Nie było tu żadnej skałki, żadnej drobniejszej szczeliny, przy których pomocy dziewczyna mogłaby opuścić jaskinię.

Smok otworzył jedno oko delikatnie, obserwując jak Zoe zrezygnowana siada na krawędzi i kryje twarz w dłoniach. Piękną miała figurę. Stwierdził z dumą, że udało mu się ją podkreślić przez opatrunek. Podniósł łeb bezszelestnie,uważając przy tym by nie naruszyć skał. Skrzydła położył po sobie, choć miał przeogromną ochotę rozprostować kości. Koniec jego ogona wysunął się całkowicie spod posłania.
Zoe wiedziała, że w tym przypadku już od smoka nie ucieknie i nawet nie próbowała z tego powodu powstrzymywać łez, podziwiając może po raz ostatni widok z jaskini. Zatrzęsła się w przestrachu.
-Wzruszający widok, czyż nie?- podszedł do niej i usiadł obok już jako człowiek. Nawet na niego nie spojrzała. Ogarnął kosmyk włosów z jej twarzy.
-Zostaw mnie.- warknęła.- Znajdź sobie jakąś dziewkę do chędożenia, a ode mnie się odczep.
-Moja droga Zoe- wymruczał- To nie będzie proste, wiesz?
-Nie wydam Cię przecież! Kto by mi uwierzył, że smok robił mi za poduszkę?!
-Również nie o to chodzi. Zwyczajnie mam ochotę wprowadzić odrobinę zamieszania w tym durnym i zapyziałym królestwie. Zdajesz się podzielać moje zdanie.- rzucił, mimowolnie przysuwając się do dziewczyny.- Podoba ci się broszka?- zmusił ją, by zerknęła na ozdobną złotą sprzączkę na bandażu. Dotknęła jej. Dopiero teraz zwróciła uwagę na to, że broszka ma kształt smoczej łuski.- Widocznie podświadomie zależy ci na znajomości, skoro przez cały ten czas wciąż ściskałaś w dłoni tą starą monetę, więc pozwoliłem sobie odrobinę ją przekształcić.
-Nieważne.- bąknęła ponuro. Zerknęła na niego kątem oka. Jego tors zdobiły głębokie blizny. Ściągnęła brwi i przygryzła delikatnie dolną wargę. Zaczęła wycierać swoje łzy nadgarstkami, odrzucając od siebie wszelkie niepożądane myśli na temat ludzkiej powłoki smoka.- Skąd masz te blizny?- i tak się w to zagłębiła.
-Smoki mają to do siebie, że walczą ze sobą o terytorium.- odparł. Musi być silną bestią.
-Mogę ich dotknąć?- sama była zaskoczona swoim pytaniem, ale to zdawało się być silniejsze od niej samej. Odsunęła się od krawędzi i podeszła do niego na klęczkach. Chwycił ją za rękę i ściągnął do siebie, gdy tylko przesunęła wilgotną od łez dłonią po bliźnie na jego barku.
-Widzisz?- tym razem przyłożył jej dłoń do blizny ciągnącej się przez klatkę piersiową.  Zanikały powoli, by nie zostawić po sobie śladu.- To twoja zasługa- znów ściągnął ją bliżej siebie, oparła się na nim i zaczerwieniła gwałtownie- Dziewico.- roześmiał się, widząc jej reakcję.
-I to dlatego nie dasz mi spokoju?!
-Mimo wszystko, gwałty na dziewicach nie leżą w moim zwyczaju. Wolałbym damę najpierw uwieść, a później się zabawić. Mimo tak nędznej powłoki, uroku chyba mi nie brakuje.-ściszył głos. Nie zaprzeczyła.
-Jesteś zbyt pewny siebie, Auruo.- syknęła, odpychając się od niego.
-W końcu jestem Smokiem. Czemu nazywasz mnie Auruo?
-Głupie pytanie, Złoty Smoku. Może wolałbyś, żebym mówiła na Ciebie, Złociutki? Niedoczekanie.- prychnęła, podnosząc się ze skalistego podłoża.
-Zdążyłem już zatuszować ślady twojej obecności w mieście i wyczyścić twoje rejestry, więc zapewne będziesz chciała wrócić do miasta.- zerknął na nią kątem oka.
- Musiałbyś mnie zabić, żeby tego dokonać.- odparła zaskoczona, co spotkało się z zadowolonym uśmieszkiem błękitnookiego.
-Wystarczyło zwabić samotną dziewkę w szlafroku, wepchnąć jej strzałę w bok i zatuszować wszystko podpaleniem. Nikt nie będzie tęsknił za starą panną.- odrzekł usatysfakcjonowany swoim dziełem. Zoe postanowiła to przemilczeć, a smok kontynuował.- Tak więc teraz, skoro jesteś już zupełnie anonimowa, możemy przystąpić do akcji. Obiecałem Ci to, moja Inauratam.
-Cokolwiek, byle nie z takim imieniem.- obruszyła się- Nie przywłaszczysz mnie sobie.
-A czy już tego nie zrobiłem?- uśmiechał się, tym razem niewinnie.
-Gdyby nie to, że nie mam skrzydeł i jeszcze mi życie miłe, już by mnie tu dawno nie było!
-Cierpliwości.-mruknął, zeskakując ze skarpy. Trzask rozdzieranej ludzkiej powłoki, znów sprawił, że nieśmiałe ptaki znów zamilkły na jakiś czas.
-Nie zostawiaj mnie tu!- wrzasnęła za nim, ale było już za późno. Ręce opadły jej z bezsilności. Cofnęła się do łóżka, zgarnęła z niego narzutę i wróciła na krawędź jaskini, szczelnie się nią owijając.




TEH END.
A to tylko rozdział. Będą następne :3

Mam nadzieję, że pomysł z dziewicą nie jest oklepany xD Smok wybrnął z sytuacji xDD
A jakże to tak, w skorumpowanym świecie znaleźć dziewicę? To jak wygrana na loterii.
Smoki to doceniają xD





4 komentarze:

  1. Miłego wypadu do Warszawy C: no i oczywiście mile spędzonego urlopu!
    "Znajdź sobie jakąś dziewkę do chędożenia" - huehue.
    Biedna dziewica XD. Broń się, Zoe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłej wycieczki do Warszawy. ^^
    Śliczna, śliczna. <3

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś, przeczytałaś? Zostaw komentarz, jeśli chcesz, oczywiście.
:3
Aikooś - czytelnik.