Informacje

Czcionka w notce wydaje Ci się za mała?
Wystarczy przytrzymać klawisz CTRL i przybliżyć obraz strony przy pomocy rolki na myszce, bądź wciskając +.

ZANIM ZACZNIESZ...
Jeśli zamierzasz napisać, że blog jest "fajny" i nie zostawić treściwego komentarza, wskazującego na to, że notkę przeczytałeś, skieruj się do strony "Kontakt i SPAM". Jestem łapczywa i komentarze wszelakie sobie zostawię, ale będę wiedziała, że czytasz coś z bloga, zamiast się bezczelnie reklamować.

Uprasza się o nie kopiowanie treści zawartej na blogu.

©Aikoo

sobota, 1 sierpnia 2015

|126| "Kobieca intuicja, czy szatańska manipulacja?"

Ot, kolejny, dziewiąty już rozdział opowiadania o "Smoku i Ptaszynie". :D

I HEJ. NA DRUGIM BLOGU TEŻ POJAWIAJĄ SIĘ WPISY! :3

Rozdział 9

 ***

-Szanowna Rado! Powinniśmy na jakiś czas odłożyć wojenne strategie i zająć się następstwem na królewski tron.- kapitan zaczął zaraz na wstępie, zanim jeszcze zasiadł do stołu.
-Kapitanie!- ze swojego krzesła z trudem poderwał się burmistrz miasta.- Nie mamy czasu na tego typu zagrywki! Kto zresztą odważyłby się zasiąść na tronie w tak ciężkim okresie, skoro to smok pilnuje tego miejsca, obarczając je klątwą?!- mężczyzna zaczął sapać. Schudło mu się o połowę od Balu Pogrzebowego. Posiwiał bardziej, niż to było możliwe, wymarniał i panikował w specyficzny sposób na każdą wzmiankę o smoku. Zupełnie jakby miał coś na sumieniu.
-Gromagarze, doskonale wiem, że nie chcesz być jednym z kandydatów.- odrzekł kapitan z pogardą.
-Przecież to szaleństwo!
-Jakby nie patrzeć, ministrze Cinre, właśnie takich szaleńców nam potrzeba. Szaleńca, który zasiądzie na tronie w czasach konfliktu!- czarnowłosy nie żartował. Nawet nie miał w zwyczaju żartować, zwłaszcza na takie tematy.
-Kpisz sobie, Avido!
-Bynajmniej, Vladik. Rozesłałem już heroldów z ogłoszeniami.- Ethan spojrzał ponuro po zebranych.
-Avido! Postradałeś zmysły...
-To przez tę kobietę!
-Działasz bez zgody Rady, Ethanie.- zawrzało kilkoro z Rady, podnosząc się z miejsca.
-Nie zapominajcie, kto was do tej Rady zwołał!- czarnowłosy został wyprowadzony z równowagi, głównie przez wzmiankę o Naith, bo całej reszty haseł puszczonych z mniejszym, bądź większym oburzeniem sam się spodziewał.
-Potrzebujemy kogoś z królewskiego rodu.- głos podniosła kapłanka, Sieen.- Do tego trzeba nam ludzi z innych królestw, a na chwilę obecną nikt nie chce zadzierać ze Starszymi. Jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. Nasz król, niech Bogini oświetla swym blaskiem jego duszę, nie zostawił nam innego rozwiązania, jak znaleźć wystarczająco szaloną osobę, by choć reprezentowała nas na polu bitwy w trakcie konfliktu.- kapłanka sprawiła, że w sali zapadła cisza. Jej spokojny ton głosu dawał wszystkim do zrozumienia, że zgodziła się właśnie z poglądami kapitana.
-Dziękuję ci, kapłanko.
-Nie dziękuj, chłopcze.- staruszka spokojnie przeciągnęła swoje spojrzenie po zebranych.- Nawet ja nie widzę innego wyjścia z sytuacji, a długo już chodzę po świecie.

***

Nie minęło pół miesiąca, jak zaczęli się zjeżdżać kandydaci na stanowisko króla. Śmiałków nie brakowało. Miasto dotąd wyludnione, poczęło zapełniać się bogatszymi rodzinami, które wraz z kandydatami na władcę, zwoziły do miasta swój dobytek w obawie przed grabieżami w rodzinnych stronach.
Naith, która już chyba na stałe przyjęła to imię, podeszła do kapitana bezszelestnie. Stał na dziedzińcu, obserwując Szaleńców, popisujących się między sobą budową ciała, znajomością języków, wielkością sakwy.
-Wykonałeś kawał dobrej roboty, Ethanie.- odparła na jego niezadowolone cmoknięcie.- Dlaczego jeszcze nie zaczynacie?- spytała, poprawiając poły sukienki, którą kupiła niedawno na targu. Kapitan zmrużył tylko oczy, zerkając ukradkiem na niebo.- Sądzisz, że się pojawi?
-Jestem tego pewien. Nie mam tylko pojęcia kiedy.
-Na ten moment nie powinniśmy się martwić smokiem. Cieszę się, że wziąłeś me słowa pod uwagę.- położyła dłoń na jego ramieniu. Przymknął na chwilę oczy. Odetchnął spokojniej, by za chwilę odezwać się do zebranych. Naith odsunęła się posłusznie jak cień.
-Jak widać, śmiałków na objęcie tronu jest wielu! Każdego, kto zechce zasiąść na tronie zapraszam do Sali Tronowej, a tam odbędzie się przesłuchanie, na podstawie którego wybierzemy najodpowiedniejszego z Was!- kapitan wskazał gestem drogę misternie ubranym kandydatom.
Gdy tylko wszyscy zebrali się w Sali Tronowej, ostrożnie przechodząc przez złotą bramę, można było zacząć przesłuchanie.
Naith również w nich uczestniczyła, ale jako świadek, oraz dlatego, że członkowie Rady wybrali z ludu grupę, która miała wedle swego upodobania ocenić czy dany szaleniec nadaje się na ich króla.
Napięcie panujące na Sali dało się chyba odczuć nawet poza murami miasta. Każdy z przestrachem zerkał w okiennice, wyczekując pojawienia się smoka. Zoe, zachowywała się na tyle swobodnie, że dodawała tym otuchy niektórym z loży doradców, którzy jednak z nie mniejszym przerażeniem w oczach reagowali na fakt, że dziewczyna opiera się o złote wrota, jakby nie pamiętała tamtego wieczora. Jednej z kobiet wyjaśniła, że to swojego rodzaju terapia po stracie przyjaciela. Nie uwierzyła...

Kolejni ochotnicy wychodzili na podium, żeby przedstawiać się z jak najlepszej strony. Zdecydowanie poprzeczkę wyżej niż poprzednicy. Coraz śmielej obiecywali dobrobyt przyszłym podwładnym, lepsze zarządzanie funduszami królestwa i wszelkie inne zmiany. Rada natomiast między zażenowaniem, a dezaprobatą zaczęła okazywać znużenie, gdy tylko słyszała hasło "finanse"
-Co wy możecie mówić o finansach królestwa? Podobno skarbiec jest przeklęty! Jak niby chcecie zarządzać złotem, skoro, przypominam, jesteśmy w stanie wojny, drodzy kandydaci.- Naith odezwała się nieproszona.
-Bezczelna...- wydusił z siebie minister Cinre.
-Zadałam pierwsze i ostatnie pytanie z mojej strony, ministrze. Kieruję je do wszystkich zebranych.- jej głos z każdą następną chwilą nabierał pewności siebie. Zwłaszcza w momencie, w którym kilku jej sąsiadów wsparło pytanie swoim "no właśnie", albo "dokładnie". Nikt nie miał jednak odwagi by je zadać, w obawie przed smokiem.
Zoe odepchnęła się od wrót. Spojrzała na swoje ręce dość teatralnie i odetchnęła z ulgą, dodając otuchy reszcie, bo przecież nic jej się nie stało. Grą aktorską zdążyła się już wprawić, bo miała na to sporo czasu.
-Żaden z Was nie obawia się smoczej klątwy?- swój głos zabrała kapłanka, skutecznie odwracając uwagę od biednej Naith. Kilkoro Szaleńców jakby się wycofało, niepewnie przestępując z nogi na nogę.
-A czy pozostali z Was będą w stanie dać królestwu silne potomstwo?- Sieen kontynuowała swoje. Na twarzach trzech Szaleńców pojawił się dziarski uśmieszek. Widać niejedną dziewkę brali już w obroty. W tym samym momencie jednak wszystkim zrzedły miny i jak jeden mąż zebrani padli na kolana, gdy poza murami zagrzmiało.
-Doprawdy, zaskoczeniem jest, dlaczego pytacie tych dziarskich chłopców o to, czy dadzą królestwu potomstwo!- oddech smoka roztopił świeżo wstawione okiennice, pozwalając mu wkroczyć na Salę. Ethan poderwał się z miejsca, ignorując fakt, że wszyscy klęczą z niewiadomych powodów i wcale nie przeszkadzało im, że mogą się sami podnieść i rzucić do ucieczki.
-Jakie inne pytania mamy zadawać?! Ludzie się ciebie boją, kreaturo!- Ethan w każdej chwili był w stanie dobyć miecza, żeby choć spróbować się wybronić. Złoty Smok wyszczerzył zębiska, rozejrzał się po sali i spoczął wzrokiem na kapitanie, zbliżając się do niego.
Tłum zaszumiał niczym las w wietrzny dzień; Kilka kobiet, w tym Zoe wydało z siebie stłumiony okrzyk.
-Nie zrobisz tego...-wyszeptało bezgłośnie dziewczę z blizną na powiece, lustrując postać smoka.
-Dam Wam warunki, które muszę spełniać kandydaci! Tych tutaj z chęcią zjadłbym na przystawkę, ale gustuję w delikatniejszym mięsie.- zagrzmiał smok. Kilkoro Szaleńców pomdlało, w obawie o swoje życie.- Doprawdy, to mają być kandydaci?- parsknął smok.- Chcę kobiety na tronie.
-To niemożliwe!
-To moje warunki!- prychnęła bestia.- Czyżby coś było nie tak?
-Kobiety są zbyt słabe by wytrzymać tą presję.- stwierdził kapitan, ściągając brwi.
-Powiedział człowiek, który niejednokrotnie sugerował się zdaniem takowej kobiety.- smok ukłonił się w kierunku Zoe, a ona wycofała się gwałtownie, odbijając się od przeklętych wrót. Chcąc nie chcąc, skupiła na sobie uwagę wszystkich zebranych. Mało brakowało, by wymusiła na sobie łzy. - Burmistrz i kilkoro ministrów knują za plecami kapitana spisek. Dobrze by było się przyjrzeć, kogo macie w szeregach, panie Kapitanie. Połowa zebranych tu kmiotków, to ich ludzie.- Smok przymknął oczy i skinął głową, jakby dawał znać Avido, że nie musi mu dziękować za przysługę.
-Łżesz, smoku!- odezwał się Cinre, szczerze urażony.
-Uderz w stół, starcze, a nożyce się odezwą.- kontynuował smok, wyraźnie niezadowolony z arogancji starca.- Zgłoście na tron kilka kobiet. Sam wybiorę właściwą.
-Po moim trupie!- zagrzmiał Cinre. Smok przymknął błękitne ślepia, po czym minister zaczął się szamotać, gdy jego kończyny pokryły się płomieniami nie do ugaszenia, pełznącymi po całym ciele, by bezczelnie wpełznąć do płuc i tam dokończyć co zaczęły.
-To się robi nudne...- potwór nie mówiąc więcej, wzbił się w powietrze i odleciał, pozostawiając przerażonych ludzi samych sobie. Minister opadł na krzesło obsmażony niczym świniak na rożnie, a jego upadek zadziałał jak uderzenie w dzwon na gołębie siedzące na wieży kościelnej. Popłoch dało się słyszeć poza zamkiem, a smoka już dawno nie było.

3 komentarze:

  1. Ale się Ciebie niesamowicie dobrze czyta <3 Myślałaś może o książce?

    OdpowiedzUsuń
  2. Siedziałam ze śpiącym Smrodem (pieszczotliwe nazwanie fretki <3
    _____________________
    Tak, zdecydowanie lepiej mi po odwiedzeniu Ciastka. Bojku, napisałam w tym roku już 8 postów, istne szaleństwo :D A tym razem wszystko dzięki Tobie, bo upomniałaś się o mnie w komentarzu ostatnio hahah xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodało mi 1/4 komentarza i muszę pisać od nowa :s


      Siedziałam ze śpiącym Smrodem na kolanach i czytałam sobie na głos. Kiedy skończyłam czytać fretka zerwała się i zaczęła gugać oburzona, że skończyłam. Haha, widzisz, nawet smród jest zakochany w Twoich tekstach! Serio powinnaś to wydać, bojku, nie wiem... dla Ciebie mogę otworzyć wydawnictwo i wydam Twoje wszystko co zechcesz! Mega dobrze się Ciebie czyta, wiesz? Nie wiem, może powinnaś spróbować na wattpadzie? Chociaż sama nie wiem, bo tam z reguły piszą nastolatki, które popełniają multum błędów, a ich jeden wpis jest długości tego mojego komentarza :s Szkoda Ciebie na wattpada. I szkoda, żeby świat nie zobaczył takiego talentu. Powinnaś spróbować, serio :3 Wysyłałaś gdzieś woje teksty?
      _____________________
      Tak, zdecydowanie lepiej mi po odwiedzeniu Ciastka. Bojku, napisałam w tym roku już 8 postów, istne szaleństwo :D A tym razem wszystko dzięki Tobie, bo upomniałaś się o mnie w komentarzu ostatnio hahah xD

      Usuń

Przeczytałeś, przeczytałaś? Zostaw komentarz, jeśli chcesz, oczywiście.
:3
Aikooś - czytelnik.